Pani Dorota Karina, pytana, jaką muzykę najbardziej lubi, mówi, że ciszę. Czy dla kogoś, z takim gustem, Sopot jest właściwym miejscem na ziemi?   

Okazuje się, że tak. Choć trudno może tego dowieść, gdy decybele atakują z każdej strony, a człowiek - wyciągnięty na leżaku - korzysta z dobrodziejstw biblioteki pod parasolami na KurPlacu.

Czytaj dalej...

W grę wchodzi wielki prestiż i jeszcze większe pieniądze; duże prędkości, niskie loty, ekstremalne ewolucje i niesamowite umiejętności zawodników. Kwintesencja tego, co proponują od jutra w Gdyni w ramach Air Race – najszybszych na świecie sportach motorowych. Rozegrają się w klasie mistrzowskiej (12 zawodników) i Challenger Cup (6 adeptów) na oczach niezliczonej rzeszy widzów oraz ok. 2 tys. strażników, ochroniarzy, członków różnych służb mundurowych i cywilnych.

Czytaj dalej...

Wspólnota mieszkaniowa może przegłosować wszystko. Nawet to, że ziemia jest płaska. Dlatego lepiej szukać dowodów na jej kulistość u ludzi bywałych w świecie. Choćby u Andrzeja Staśkiewicza. Jego przykład dowodzi, że nie mylili się, ani Pitagoras, ani Arystoteles. Jako niespełna dwudziestolatek autostopem dotarł nad morze i przez kilka miesięcy pracował na Wydziale K 2 gdyńskiej Stoczni im. Komuny Paryskiej.

Czytaj dalej...

Wieku nikomu się nie wypomina. Zwłaszcza rodzajowi żeńskiemu. Jeśli jednak sopocką Cepeliadę (ta cepeliada) nobilituje 14.letnia tradycja i niezaprzeczalna popularność – znaczy, że dobrze i chwała jej za to. Skoro zaś patronat nad nią, obok włodarzy miasta, regionu i krajowej spółdzielczości, objęło Radio Gdańsk - co widać i co słychać „za pięć dwunasta” na tydzień przed otwarciem za kulisami tej imprezy?

Czytaj dalej...

     Polityką nie interesuję się z zasady, serwisy informacyjne omijam dużym łukiem, publicystykę traktuję z wyrozumiałością. Chociaż dziś, gdy na radiowym portalu nieelegancko zaczepiano Agnieszkę Michajłow - tam, gdzie dawano za to plusy – stawiałem minus. Żeby przynajmniej jakoś się równoważyło.

Czytaj dalej...

Anicie Adamowicz z Białegostoku spodobała się bransoletka Fianny, która przyjechała z Lubelszczyzny. Więc kupiła od niej niedrogi, kolorowy prezent na pierwszy dzień pobytu w Sopocie. Fianna potrafi także zaplatać misterne warkoczyki. Łączy tym sposobem przyjemne z pożytecznym, spędzając wakacje nad morzem z mężem, 12-letnią Amelką, dziesięciolatkiem Markiem i o trzy lata młodszym Jackiem.

Czytaj dalej...

Spacerowanie po Sopocie ma ten walor, że ciekawe tematy same cisną się w ręce. Bez wysiłku i podsłuchów. Przy lokalu z amerykańskim jedzeniem (LozAJ)* spotykamy byłego już europosła. Pcha wózek wypełniony kartonami. Parę przecznic dalej dowiadujemy się czyj synek będzie jeździć samochodem, podstawionym właśnie do remontu. 

Czytaj dalej...