Na Majdanie dumnie łopocze rosyjska flaga Na Majdanie dumnie łopocze rosyjska flaga Fot. Andrzej Kowalski

Pierwszą ofiarą konfliktu jest prawda. O tym jak ukraińską rewolucję postrzegają Rosjanie i osoby mieszkające w Rosji, pisze bloger Radia Gdańsk Andrzej Kowalski. - Zerwaliśmy kontakty z częścią rodziny, która mieszka w Rosji. Są przekonani, że jesteśmy faszystami, powiedziała Katja.

- Moja ciocia pochodzi ze Lwowa. Myślałem, że nas rozumie – mówi mi Andriej, znajomy dentysta z Kijowa. - Tylko, że ciocia od trzydziestu lat mieszka w Moskwie. Wydzwania do nas niemal codziennie i krzyczy.

- Co wy tam wyprawiacie?!

- Co wyprawiamy ciociu?

- Jak to co? Przecież tam u was faszyści z karabinami polują na Rosjan. Palą cerkwie i banki rabują.

- Nie da się z nią gadać. Za nic nie chce słuchać, że to bzdury – denerwuje się Andriej. – Zzombirowali ją – stwierdza stanowczo.

Rzeczywiście w Kijowie na ulicach nie widać napięcia. Nawet ruch uliczny trochę się zmienił. Zwykle agresywni za kierownicą Ukraińcy uspokoili się. Już nie tak bardzo wymuszają. Nie tak często zajeżdżają drogę. Rzadziej trąbią. Nawet parkują rozsądniej. Jeżeli ktoś, jak to się tutaj mówi, „narusza”, to zaraz ktoś inny zwraca mu uwagę. Tego wcześniej nie było. Ukraińcy bardzo chcą pokazać, że są Europejczykami.

rosjaulrainamajdanPierwszą ofiarą konfliktu jest prawda. Każda ze stron ma swoją. W Ukrainie ta prawda dzisiaj dzieli rodziny.

Katja jest lekarzem, wysokiej klasy specjalistą. Kiedy rozmawiamy, ciężko wzdycha: - Ze strony ojca, jestem Rosjanką. Jest źle. Praktycznie zerwaliśmy kontakty z tamtą częścią rodziny. Oni mieszkają w Rosji i są przekonani, że zostaliśmy faszystami. Nic do nich nie dociera. Zzombirowali ich całkowicie.

Marina jest Rosjanką z Moskwy. Od lat pracuje w Londynie w międzynarodowych instytucjach, często bywa w Kijowie: - Mój syn mieszka w Moskwie. Jest już dorosły, ma rodzinę, pracę. Napisałam do niego. Opisałam co widziałam w Kijowie i zapytałam co o tym wszystkim sądzi. Muszę przyznać, że nigdy wcześniej tyle do mnie nie pisał. Wręcz zasypuje mnie mailami. Ale jakie on brednie wypisuje. Zrobili mu pranie mózgu.

Kiedy w ubiegłym tygodniu przedłużałem rejestrację mojego auta w Ukrainie, spotkałem w urzędzie koleżankę Dusię, rodowitą moskwiankę, od trzech lat mieszkającą w Kijowie. Dusia trzymała pod pachą rosyjskie tablice rejestracyjne swojego samochodu. – I co? - zapytałem cicho. - Zmieniasz na ukraińskie? Boisz się? - Niczego się nie boję – odparła głośno. Zwyczajnie się wstydzę!

Komentarze   

0 # Ojciec 2014-04-09 00:38
Ciekawe, ale to co się dzieje na Ukrainie jest smutne. Chciałoby się, żeby ten kraj dołączył do Europy, na takiej zasadzie, jak chcialbym dla moich corek dobrej przyszłości, dobrej kariery, zdrowych dzieci i dobrego męża. Ale co z tego, skoro Ukraińcy mają swoją drogę. Swoją traumę i doświadczenia. Oni idąc naszą drogą mogą popaść w jeszcze wieksze kłopoty.
Unia Europejska jest cudowna, ale ona nie bierze odpowiedzialnoś ci za nic w dłuższej perspektywie. My robimy Ukrainie nadzieje, których nie spełnimy. Oni w kazdym razie spodziewaja się więcej - tak jak Polacy spodziewali się po 89 roku. Tylko, że Ukraina jest w duzo gorszej sytuacji.
Myślę, że to się dla nich wszysko fatalnie skończy. Kraj będzie de facto rozczłonkowany, a to co zostanie pod władzą Kijowa, bedzie w wielkiej biedzie i kryzysie.
Chcialbym, żeby było inaczej!!!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież