Wszystkie główne media cytują dzisiaj niemiecką telewizję ARD. Niemieccy reporterzy donoszą, że 20 lutego w Kijowie snajper strzelał z hotelu Ukraina w plecy nacierających ulicą Instytucką powstańców. Nie był to snajper berkutu, sugerują Niemcy, bo berkutowcy w eterze dopytują się kto jeszcze “pracuje” na Instytuckiej. Gratuluje, jestem pod wrażeniem ich dziennikarskiego śledztwa.

To, że w tamten czarny czwartek snajper strzelał z “Ukrainy” wiedzą wszyscy, którzy tam byli, a nawet ci, którzy uważnie oglądali telewizyjne relacje na żywo. Dzisiaj na “youtube" można znaleźć sporo filmów, na których to widać (wpiszcie: kiev, instytutska, 20 feb.). Zwłaszcza na jednym z nich, obrazie nagrywanym z okna hotelu Ukraina właśnie, a pokazywanym wówczas na żywo przez któryś z internetowych kanałów. Widać na nim grupkę mężczyzn z tarczami, szpicę sił Majdanu. Minęli właśnie hotel i przesuwają się pochyleni w górę ulicy Instytuckiej. Nagle widać jak w konar drzewa pośrodku kadru uderza pocisk, wyrywając wióry.  Jeden z mężczyzn odwraca sie i patrzy w stronę kamery. Usłyszał strzał. Nie zdąży zlokalizować strzelca. W ciągu kilkunastu sekund cała grupa zostaje dosłownie rozztrzelana.

 Hotel “Ukraina” przez niemal cały czas protestów był poza kontrolą Majdanu. Okupowany był za to przez ekipy telewizyjne z całego świata. To już tradycja od czasów Pomarańczowej Rewolucji, że “telewizory” mieszkają w “Ukrainie”. Hotel jest kiepski, jedzenie marne, ale lokalizacja wymarzona. Lepszej w Kijowie nie ma. Można nadawać nie wychodząc z pokoju. Widać stąd cały Majdan.

Jestem przekonany, że snajperzy byli tam rozmieszczeni od dawna. Od kiedy tylko władza zaczęła skłaniać się ku siłowej wersji rozwiązania konfliktu. Trzymali na celowniku wszystkich, którzy występowali na majdanowej scenie, czekąjąc tylko na rozkaz.

To właściwie kwestia topografii. Każdy dowódca zrobiłby tak, choćby dla zabezpieczenia wsparcia. Jeszcze w czasie walk Samoobrona Majdanu zdobyła plany milicyjnego szturmu z zaznaczonymi pozycjami strzelców wyborowych. Byli rozlokowani na wielu budynkach wokół Majdanu.

Kiedy 20. lutego około dziesiątej rano Majdan zaczął zdobywać ulicę Instytucką, taki snajper mógł zostać zwyczajnie odcięty od swoich. Na pewno był na taką ewentualność przygotowany. Kiedy powstańcy zorientowali się, że ktoś strzela z hotelu, przeszukiwali wszystkie pomieszczenia po kilka razy. Opowiadali mi o tym znajomi reporterzy, także Polacy, którzy tam byli. Sytuacja była dramatyczna. Z górnych pięter strzelał snajper, a jego ofiary wnoszono do hotelowego hallu. Nikogo jednak nie złapano. Strzelec mógł udawać na przykład operatora biegającego z kamerą, albo dźwiękowca, czy innego członaka ekipy ze sprzętem. Takich gości był w hotelu cały tłum. Panował straszny chaos.

To, że nie był to snajper berkutu, jest całkiem prawdopodobne, mógł być ze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy albo … zapewne diabli wiedzą skąd.

 

Komentarze   

+1 # Być może 2014-04-13 23:46
Gra toczy się o tak duża stawkę, że wszystko jest możliwe. Przede wszystkim rzadko się mówi o takiej możliwości, że najprawdopodobn iej blok władzy (Janukowycza) wcale nie był jednorodny. Byli wokół niego tacy co chcieli się dogadać i tacy, ktorzy woleli się bić. A z czasem ten blok się coraz wyraźniej fragmentaryzowa ł. Myślę, że jest możliwe, że Janukowycz uciekał wcale nie przed Majdanem, ale przed swoimi ludźmi, do ktorych starcił zaufanie i których zaczął się obawiać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież