pon, 15 września 2014

Pierwsza Wojna Plażowa

Cały ten Majdan, czyli Powrót Historii. Blog Andrzeja Kowalskiego
Pierwsza Wojna Plażowa Fot. freeimages.com

Pierwsi „dali się widzieć” na lotnisku. Niezbyt głośni i niezwykle trzeźwi… Nie skusili się nawet na piwo, które oferował kierowca autobusu, tylko nieufnie zerkali na współpasażerów. Kiedy zorientowali się, że są w mniejszości, porozumiewali się już tylko półgłosem. Kolejnego zobaczyłem na śniadaniu. Przydługa grzywka, uszy obowiązkowo zakryte, końcówki wystrzępione, no i ten dres. Biały, ze złotymi, dwugłowymi orłami na rękawach, piersi, plecach, nogawkach i pośladkach. Jakby ktoś się nie domyślał, to jeszcze, na wszelki wypadek, z przodu, z tyłu i na jednej nogawce widniały czerwono-złote napisy Rossija.

Siedział rozparty na fotelu, ale wzrok miał rozbiegany. Był sam. Nikt się do niego nie przyznawał, a przecież jego rodaków było w hotelu całkiem sporo. Więcej już go nie widziałem.

- Jak tam wasze relacje z rosyjskimi gośćmi? – zapytałem Marinę, animatorkę, Ukrainkę spod Kijowa.

- Normalnie – odpowiedziała. - Właściwie to w tym roku jest inaczej. Ruskie biorą wszystkie możliwe opcjonalne wyjazdy, wycieczki, rafting i takie tam. W ogóle nie siedzą w hotelu. Goście to przede wszystkim Anglicy, Szwajcarzy, Belgowie ale są też Holendrzy… Ruskie wolą się nie rzucać w oczy.

Julia, animatorka, jest Rosjanką spod Moskwy. Na wiadomość, że mieszkam z Kijowie mówi: - Wiesz, gdybym nie miała tu koleżanek z Ukrainy, byłabym przekonana, że Kijów niemal doszczętnie spłonął, a wszyscy rosyjskojęzyczni zostali rozstrzelani lub siedzą w obozach.

- Ty jesteś z Kijowa? – zaczepia mnie kolejna animatorka. Okazuje się, że Olga jest ze wschodniej Ukrainy. Jej rodzina mieszka gdzieś pomiędzy Charkowem a Słowiańskiem. Olga ma do mnie pretensje. – Dlaczego nie jesteś w wojsku?

- Ja? – nie rozumiem pytania.

- Ty, ty! – Moich braci wzięli, chłopaka wzięli, ojca chcą brać, a ty sobie na plaży odpoczywasz?

- Ale ja jestem Polakiem.

- A co, Polaków nie biorą? Olga jest najwyraźniej wkurzona. – Tacy właśnie jesteście. Pod kule biedaków ze wchodu wysyłacie, a sami siedzicie na ciepłych posadkach. Na wczasy do Turcji, proszę bardzo… Dlatego w Donbasie nie chcą waszych kijowskich rządów. To nie są żadni terroryści. Oni zwyczajnie mają was dosyć.

- Ale Olga! Ja jestem polskim obywatelem…

- No to ci się udało. – odpowiedziała i odeszła przekonana, że jako ukraiński Polak załatwiłem sobie polski paszport, żeby nie iść do wojska.

Przy barze, sympatyczny facet próbuje dowiedzieć się od barmana, czy tureckie raki to to samo co bułgarska rakija. Barman jednak słabo radzi sobie po angielsku. Jako, że w tych akurat sprawach jestem ekspertem, śpieszę z wyjaśnieniami. W trakcie rozmowy płynnie przechodzimy na rosyjski, bo facet ma na imię Siergiej i jest z Krasnodaru, na południu Rosji.

- Nad Morze Czarne rowerem można od nas dojechać. – cieszy się mój nowy znajomy.

Nie mogę się powstrzymać, pytam, co tu robi i dlaczego, patriotycznie, nie odpoczywa na Krymie?

- Na Krymie? Daj spokój. Tam strasznie, drogo i serwis do niczego. Właściwie nie ma serwisu. Płacisz kupę forsy za pokój, a o resztę martw się sam. Albo Soczi, to samo, nawet jeszcze gorzej. Nie wiem, kto będzie jeździł do Soczi, kiedy w Austrii taniej . A ty skąd tak dobrze znasz rosyjski?

- Mieszkam w Kijowie. - wydało się… A tak się sympatycznie rozmawiało. Przez twarz Sierioży przeszedł krótki skurcz. Mina mu skamieniała.

- No i jak tam… w Kijowie?

- Dobrze – odpowiadam, przegoniliśmy złodziei. Jest dużo sympatyczniej.

- Poczekaj do zimy. Pomarzniecie trochę i będzie trzeci Majdan. – ostrzega Siergiej.

- Ukraińcy już swój Majdan wygrali. Dlaczego mieliby robić sobie kolejny? – nie dowierzam.

- Już ty się nie bój, ktoś im zrobi. – powiedział i poszedł dopić swoją raki w spokoju.

Komentarze   

0 # Alissa 2017-06-28 00:58
Nowatorskie podejście meble na wymiar
do kuchni: www.mebleproducenci.pl/.../ tematu. Gratulacje dla autora.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Roman Z. 2014-09-18 23:29
Ciag dalszy:
Chodzi mi o to, że nawet jeśli mamy super pomysły, patenty i nawet rację - nie możemy ich forsować w taki sposób, zeby wywołać wojnę lub rozpad kraju. Tak się stało na Ukrainie gdzie - załóżmy, że proreformatorsk a część - starła się z bardzo silną - antyreformators ką częścią spoleczeństwa. Nikt nie był na tyle silny, żeby wygrać.
Tak się też stało w latch 30. w Hiszpanii. Oby tak nigdy nie stało się w Polsce.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Roman Z. 2014-09-18 23:23
Panie Andrzeju, niestety ale ten Rosjanin ma rację. Zmarzną Ukraińcy zimą, wzrosną im ceny, poczują się par excellence olani przez Zachód i do dużej ich liczby przyjdzie refleksja: po kiego nam to bylo? Już teraz jak sądzę wielu tak musi mysleć a ta liczba będzie rosnąć.
Problem jest w tym, ze my, ludzie Zachodu im nie pomożemy. My gonimy za kasą dla nas. Nie umiemy pomóc bratu, rodzicom. Żałujemy im czasu i pieniedzy (bo musimy własnie zmienić auto, telewizor itd.) a co dopiero realnie pomóc Ukraińcom.
Własnie wyczytałem, że USA obiecało Ukrainie pomoc w wys. 55 mln dol. Śmieszne, prawda? I to w momencie gdy zapraszają Poroszenkę do wystepowania w Kongresie!!! Od początku to było zresztą do przewidzenia.
My w Polsce już rozumiemy te mechanizmy Zachodu (i stajemy się ich częścią) ale Ukraińcy dopiero się uczą.
To jest straszne co powiem, ale jedność kraju oraz pokój są niezwykłymi wartościami. Jeśli jest groźba rozpadu lub wojny - nie mozna do tego dopuscić.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież