wt, 12 sierpnia 2014

Zakorkowani

Blog Bartosza Zajdy
Zakorkowani Fot. Krzysztof Mystkowski/Agencja KFP

Tym wszystkim, którzy narzekają na korki na polskich autostradach radzę przejechać się po Europie w dniach, kiedy zmienia się turnus wypoczynkowy. Na przykład do Chorwacji, gdzie na połączeniu autostrad z Europy Zachodniej i Centralnej tworzą się gigantyczne korki. Podróżując po Europie potrafimy sobie z tym poradzić. Podróżując po Polsce też potrafimy – ale głównie narzekać.

Ostatnio nad naszymi autostradami zgromadziło się wiele czarnych chmur, ale czy słusznie? Wiem, że pewnie brakuje im jeszcze sporo do ideału, ale z roku na rok po naszym kraju podróżuje się coraz lepiej i wygodniej. Praktycznie wszędzie widać inwestycje drogowe i nikt mi nie powie, że sytuacja się nie poprawia. Co roku, podczas wakacji pokonuję po kilka tysięcy kilometrów samochodem i widzę różnice. Podróżując po Polsce i Europie zauważyłem jednak pewne dziwne zjawisko w naszej polskiej mentalności.

 

Korki. Doskonale pamiętam, że jeżdżąc np. do Chorwacji stałem w gigantycznym korku na połączeniu autostrad A1 i A6 oraz na wysokości Zagrzebia. Kilka godzin ślimaczego tempa i ponad 40 stopni potrafiło naprawdę dać w kość. W Niemczech też mi się to przytrafiło – przez kilka godzin jadąc 20-30 km/h musiałem podziwiać remont autostrady. Aaaa! Zapomniałem dodać, że przejazd przez Budapeszt także był wyzwaniem. Nawet zaktualizowana nawigacja pogubiła się całkowicie ponieważ natrafiła na zbyt wiele wakacyjnych prac drogowych. Wielu Polaków, których spotkałem na wakacjach radziło mi jak ominąć te korki. Sam też radziłem innym, jaką drogę wybrać, aby nie utknąć. Ale będąc za granicą i spotykając naszych rodaków nie słyszałem, aby ktoś z Polaków na to narzekał. Nie słyszałem, aby ktoś z nas mówił, że Chorwaci mają fatalne autostrady, bo trzeba stać w korkach, że mają przestarzały system opłat itd. Tam sobie poradziliśmy, a w Polsce jakby tracimy naszą narodową kreatywność i talent w radzeniu sobie w trudnych sytuacjach.

 

Dziwna to dla mnie sprawa, bo podróżując bardzo często po Europie więcej stałem w korkach za granicą niż w Polsce!!! Może coś przegapiłem, ale słysząc w mediach, że korkują się bramki, brałem mapę do ręki i wybierałem inny wjazd na autostradę albo wcześniej z niej zjeżdżałem i było O.K. Zakopiankę też potrafiłem jakoś ominąć, czy obwodnicę Trójmiasta. Ostatnio, jadąc z Poznania chciałem wjechać na A1 w Toruniu, ale usłyszałem w radiu, że są tam korki na bramkach więc wybrałem wjazd w Nowych Marzach, gdzie było całkowicie pusto. Trzeba mieć prawdziwego pecha, aby nie można było znaleźć alternatywy dla korków. Rozumiem, że czasami można faktycznie wjechać w zakorkowaną drogę bez wyjścia. Tym gorzej, jeśli nie jesteśmy na to przygotowani. Wówczas faktycznie współczuję kierowcom, którym pozostaje już jedynie ponarzekać. Ale wtedy przynajmniej zastanówmy się, czy wyruszając w drogę samochodem zadaliśmy sobie choćby trochę trudu, aby dobrze zaplanować trasę? Jak jedziemy za granicę potrafimy podpytać znajomych, przejrzeć fora internetowe, podglądnąć drogę przez kamerki internetowe, dowiedzieć się jakie są mandaty u naszych południowych sąsiadów, że trzeba mieć kamizelki odblaskowe, gdzie możemy natrafić na korki itd. A w Polsce? Przecież wystarczy zrobić to samo. Przecież to nie tajemnica, że droga z Gdyni do Helu w wakacyjne weekendy jest zakorkowana, a w niedzielne popołudnia nie sposób przejechać z Zakopanego do Krakowa. Takich przykładów na polskich drogach można byłoby mnożyć. Dlatego zamiast narzekać, przed wyjazdem poświęćmy trochę czasu, aby dobrze się przygotować do trasy i wziąć pod uwagę różne utrudnienia. Sprawdzić czy są alternatywne drogi, aby bezpiecznie trafić do celu. A wtedy milej i spokojniej spędzimy podróż. Po co się denerwować? – jedziemy przecież na wakacje;)

 

Komentarze   

+1 # Jacek 2014-08-13 08:30
W całości popieram Panie Bartku - tu nie chodzi o politykę bo to inna kwestia - Polacy najlepiej potrafią narzekać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Adrian 2014-08-12 17:04
Mam wrażenie, że zostałeś drogi Bartku rzecznikiem Tuska. Jest ta jedna nieścisłość w tym co piszesz, że do Chorwacji zjeżdża się "pół Europy" a do Helu tylko "pół Warszawki".
A te wszystkie widoczne zmiany o których piszesz są obkupione upadłością wielu polskich firm i malwesacją wielu miliardów złotych. Oczywiście autorstwa tych panów i ich przyjaciół, co to ich jakieś "organizacje przestępcze" ponagrywały. Pozdrawiam serdecznie, kolega z MW.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Bartek 2014-08-12 22:13
Nie jestem rzecznikiem premiera i nie chcę się w tej chwili odnosić do żadnych kwestii politycznych. To, co napisałeś o malwersacjach itd. to jest sprawa karygodna. Ale w tym wpisie chodziło mi nie o politykę lecz o kwestię naszego ciagłego narzekania na wszystko. A może by tak od czasu do czasu z czegoś się ucieszyć? ;)
Pozdrówko;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież