pon, 12 maja 2014

Wiktoria No.4: Więcej życia

Rejestr wiktorii. Blog Dariusza Filara
Wiktoria No.4: Więcej życia Fot. freeimages.com

Na czwartym miejscu w rejestrze polskich wiktorii umieszczam zjawisko, które należy do obszaru demografii, ale ma również ogromne znaczenie ekonomiczne. Owym zjawiskiem jest istotne wydłużenie się życia statystycznego Polaka, jakie nastąpiło w ostatnim ćwierćwieczu.

Wśród wskaźników wyliczanych przez Główny Urząd Statystyczny jest i taki, który odnosi się do przeciętnego dalszego trwania życia. Odpowiada on na pytanie, ile lat życia ma średnio przed sobą urodzony w danym roku niemowlak, a jednocześnie, ile lat życia ma jeszcze w tym samym momencie ktoś, kto osiągnął już wiek 15, 30, 45, 60 i wreszcie 75 lat. By nie powtarzać całej, obszernej tablicy, skupię się jedynie na losach 60-letniego mężczyzny.

 

W 1955 roku statystyczny polski sześćdziesięciolatek przeciętnie miał przed sobą nieco ponad 15 lat życia. Mężczyzna w tym wieku mógł więc sobie wówczas powiedzieć: „Statystycznie zostało mi jeszcze 15 lat. Mam prawo oczekiwać, że dociągnę do 75 roku życia, a moja śmierć przyjdzie w roku 1970. Ale nadzieja na więcej w świetle liczb nie jest zbyt mocno uzasadniona”.

 

Minęło 35 lat, dobiegła końca epoka PRL i nadszedł rok 1989, a w perspektywach mężczyzny, który dobiegł sześćdziesiątki, kompletnie nic się nie zmieniło – nadal miał przed sobą tylko nieco ponad 15 lat, mógł liczyć, że doczeka 2004 roku i obejdzie 75-te urodziny, ale nadzieja na więcej pozostawała krucha. Ujmując to jeszcze bardziej syntetycznie i dobitnie – cztery dziesięciolecia PRL zamroziły horyzont życia polskiego mężczyzny.

W 2012 roku statystyczny sześćdziesięciolatek miał przeciętnie przed sobą ponad osiemnaście i pół roku życia; ćwierćwiecze życia w niepodległej i transformującej się Polsce ofiarowało mu dodatkowe trzy i pół roku w porównaniu z rówieśnikami z przeszłości. Można się spierać o źródła tego wydłużonego życia: może, wbrew obiegowym sądom, wcale nie uległa pogorszeniu opieka zdrowotna? może bardziej zaczęto dbać o bezpieczeństwo i higienę pracy? może zmienił się na zdrowszy styl życia? a może po prostu demokratyczny ustrój i gospodarka rynkowa na tyle służą psychice człowieka, że żyć mu się chce bardziej niż kiedyś? Odpowiedzi na tak postawione pytania mogą być różne, ale nie sposób podważyć fundamentalnego faktu – życia jest nam dzisiaj dane więcej!

 

Na koniec uwaga czysto ekonomiczna – jeśli z perspektywy sześćdziesięciolatka życie wydłużyło się o trzy i pół roku, to przesunięcie wieku emerytalnego o dwa lata powinno się wydawać najzupełniej uzasadnione. Być może ci, którzy przeciwko tej decyzji protestują, przeoczyli wskaźniki dalszego trwania życia albo – co gorsza – nie bardzo pojmują ich sens.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież