nd, 22 czerwca 2014

Wiktoria No.8 : Skracanie dystansu

Rejestr wiktorii. Blog Dariusza Filara
Wiktoria No.8 : Skracanie dystansu źródło: freeimages.com

Przed kilkoma dniami Eurostat (czyli urząd statystyczny zjednoczonej Europy) po raz kolejny opublikował niezwykle ważne dane, które pozwalają wyrobić sobie pogląd na zróżnicowanie – ale także na przeobrażanie się – poziomu życia i zamożności mieszkańców różnych zakątków naszego kontynentu.

Pierwsza grupa danych dotyczy produktu krajowego brutto na jednego mieszkańca przeliczonego przy pomocy standardu siły nabywczej, czyli przy uwzględnieniu istnienia różnych walut i odmiennych cen na poszczególnych rynkach krajowych. Innymi słowy – taki sposób liczenia pozwala na doprowadzenie danych do pełnej porównywalności. Średnia dla całej Unii Europejskiej określona została jako 100 i do tej średniej przyrównywano poszczególne kraje. Wartość wskaźnika dla Polski za 2013 rok wyniosła 68 i była nieznacznie wyższa niż rok wcześniej, kiedy osiągnęła 67. Zrobiliśmy więc kolejny, mały krok naprzód. Jednak ciekawsze od śledzenia wyłącznie własnych, bieżących postępów jest spojrzenie na dane w dłuższej perspektywie i w porównaniu z innymi krajami. W 2002 roku analogicznie liczony wskaźnik dla Polski wynosił 48, podczas gdy dla Niemiec – 115. Oznacza to, że na statystycznego Polaka w porównaniu ze statystycznym Niemcem przypadało wówczas niespełna 42% nowo wytworzonego produktu. Dane za rok ubiegły (Polska – 68; Niemcy – 124, bo oni też zrobili postępy) pozwalają produkt polski określić jako prawie 55% niemieckiego. Niemcy oczywiście wciąż nas wyprzedzają, ale trudno nie dostrzec jak bardzo skrócił się dzielący nas dystans.

Porównywanie się jednak tylko z krajem, który należy do najbogatszych w Europie, może zostać uznane za zbyt wysokie ustawianie poprzeczki. Spójrzmy na Grecję – w 2002 roku jej wskaźnik wynosił 90, więc Polska osiągała 53% jego poziomu. W 2013 roku wskaźnik grecki spadł do 75 (dlaczego tak się stało, to inna, długa i skomplikowana historia), więc dzisiaj porównywalna waga wskaźnika polskiego wobec greckiego to już prawie 91%. Tylko z niewielką przesadą można powiedzieć, że w sferze tworzenia PKB dystans między Grecją i Polską po prostu zniknął.

 

Rozejrzyjmy się jeszcze wśród krajów naszego regionu: Czechy – 80 (ale Czesi wartość wskaźnika w wysokości 74 mieli już w 2002 roku), Słowacja – 76 (Słowacy naprawdę wyprzedzili Greków), Litwa – 74, Estonia -72, ale z drugiej strony Węgry – 67, Łotwa – też 67, Rumunia -54, a Bułgaria – 47. W ramach tej samej geopolitycznej kategorii – czyli wśród postkomunistycznych krajów Europy Środkowowschodniej – zajmujemy więc miejsce dokładnie w środku stawki.

 

Druga grupa świeżo opublikowanych danych Eurostatu także powstała przy użyciu standardu siły nabywczej, ale odnosi się do samej konsumpcji na jednego obywatela (tzw. Actual Individual Consumption). Okazuje się, że statystyczny Polak konsumuje mniej więcej tyle samo co jego odpowiednik w Czechach, Słowacji, Słowenii i Portugalii. Tylko trochę wyprzedzają nas Litwini, Grecy i Maltańczycy. Za nami zostali Łotysze, Estończycy, Węgrzy, Chorwaci, Rumunii i Bułgarzy. Natomiast wyraźnie przed nami jest 14 bogatszych społeczności UE z Luksemburczykami i Niemcami na czele, wśród których na jednego mieszkańca konsumuje się niemal dwa razy tyle co u nas. W sferze konsumpcji dystans wciąż więc istnieje, ale nie gubmy z pola widzenia faktu, że równie mocno jak my odczuwa go połowa narodów Europy.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież