Wydrukuj tę stronę
śr, 13 kwietnia 2016

Czepiam się tramwaju

Czepialskiego zapiski. Blog Jurka Boja

Mój brat po studiach wyemigrował. Daleko, bardzo daleko. Wtedy, gdy emigrował, do domu miał 5 godzin maluchem, 4 godziny pociągiem, 2 godziny samolotem. Wyemigrował tylko do Warszawy. I został tam do dziś, mimo nieakceptacji mazowieckich równin, tęsknoty do morza i wielu innych „przeciw” życiu w stolicy.

Drażnili go kierowcy warszawscy, komunikacja warszawska, rosnące z roku na rok korki warszawskie. Gdańsk był jeszcze gorszy, bo ruch mało dynamiczny, źle skonfigurowany, kierowcy powolni. Współczesność go zaskakuje.

Teraz w Gdańsku jeździ się znakomicie - powiada. Nie ma korków, ruch płynny, kierowcy dynamicznie, wszędzie dojedzie się transportem publicznym. Nawet do ciebie, dodaje.

Jasne, do mnie zawsze dawało się dojechać jakimś autobusem. Lecz teraz to mam tramwaj, mam kolejkę, mam autobusy. Żyć nie umierać, samochód do odstawki.

Hola, Mr Boj, chyba się zagalopowałeś. Transport publiczny ma swoje zalety, poważne zalety, póki nie zachce ci się weekendowego wypadu do miasta, albo w Europę.

Proszę pójść do kina na długi seans po dwudziestej. Pod wieczór tramwaj i autobus  masz do dyspozycji wystarczająco często. Ja bardzo lubię tramwaje, więc dzyń, dzyń i jestem przy dworcu w tri miga. Kino, małe piwo i… STOP. Nie masz, serdeńko, powrotu. Na twój górny taras, Piecki-Migowo, ostatni tramwaj spod dworca odchodzi przed dwudziestą trzecią. Potem już masz tylko nocne autobusy. W piątek, w sobotę nie należy liczyć na szybki transport publiczny. Czekasz. Jedziesz w tłoku i zastanawiasz się dlaczego miasto każe Ci iść do domu przed 23:00.

Czepiam się? Jasne, że się czepiam, bo bez czepiania życie jest obrzydliwe. Mieszkańcy śródmieścia mają fajnie – cały rozrywkowy bałagan pod ręką. Mogą wracać każdej chwili, gdy mama wychyli się z okna i zawoła: do domu. Że są taksówki? Dobrze, są ,ale zaakceptowałbym wracanie gablotą dopiero po północy.

Linie lotnicze mają różne ciekawe propozycje, z których korzysta się dość często. Weekend z hotelem w Lizbonie, Rzym za 50 złotych, Stawanger za 15. Juhuuu…! Jedziemy. Kupujesz bilet, pakujesz plecak i szukasz połączenia twojej dzielnicy z lotniskiem. Samolot masz przed szóstą. I co? Taksówka, własny samochód, albo wczesne wstawanie na „N” lub kolejkę (kolejką nie zdążysz).

Ani transport miejski,  ani kolej nie biorą pod uwagę, że czasem na lotnisko trzeba dostać się przed szóstą rano. Bramkę na lot o 6:40 do Warszawy zamykają o szóstej. Trzeba wstawać o czwartej, by dostać się transportem publicznym. A co z powrotem? Ot na przykład lądujesz o 23:50 z Luton. Na schodkach widzisz podjeżdżającą na przystanek kolejkę, masz nadzieję, że poczeka aż wyjdziesz z lotniska i dobiegniesz na peron. Nie. Nie poczeka. A po co. Następna za godzinę. Przecież samolot następny jest o 0:50, będzie więc więcej pasażerów do zabrania. A, nie działa automat biletowy? Cóż, kogo to obchodzi. Nie działa, więc kupisz bilecik o kierownika. 50 osób wsiada więc drzwiami przednimi, tłoczy się i złorzeczy. W jakim więc celu budowaliśmy kolejkę na lotnisko? O ile moje doświadczenie mi podpowiada, tam, gdzie taka kolejka funkcjonuje, jest zsynchronizowana z rozkładem lotów. Tam, gdzie na lotnisko dociera komunikacja miejska też jest ona zsynchronizowana z rozkładem lotów. Z Luton, będącego poza obrębem wielkiego Londynu, do najbliższego połączenia z Londynem dojeżdża się szybko i sprawnie linią miasteczka Luton. Można też autobusem linii specjalnej, ale odpowiednio drożej. Droższa, ale jest! Tak samo spod Lubeki do  Hamburga.

96 Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE

Konkluzja. Może tak odpowiedni urzędnicy zajrzą na stronę naszego pięknego lotniska, popatrzą na przyloty i odloty, zastanowią się  jak ułatwić życie podróżnym. A, i może w piątki i soboty poślą ze dwa tramwaje na Piecki-Migowo z dołu do góry po 23:00, please!? To nie są duże wymagania w porównaniu z kosztami tych inwestycji. A jak byłoby miło usłyszeć, że w Gdańsku dojazd na lotnisko jest najlepszy w Europie.

Jerzy Boj

Jestem dziennikarzem na emeryturze, ale nadal aktywnym w tym, co robiłem całe życie z największą przyjemnością. Realizuję się więc w filmowaniu i montowaniu tego, co zapisze kamera, w podróżowaniu i obserwowaniu świata. Sprawia mi przyjemność poznawanie  nowych technologii telewizyjnych. Nadal lubię morze i rejsy w nieznane. Poza tym znielubiłem politykę i już nie ronię łez nad upadkiem polskiego dziennikarstwa. I prawdą jest, że chętnie przeniosę się na Sri lankę, jeśli dostanę taką propozycję :). 

Najnowsze od Jerzy Boj

Komentarze   

0 # Coleman 2017-07-31 07:47
Everyone loves what you guys are usually up too. This kind
of clever work and reporting! Keep up the amazing works guys I've
included you guys to blogroll.

Visit my web-site - foot pain icd 10 (bill2vincent4.page.tl: bill2vincent4.page.tl)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Venetta 2017-07-29 19:21
Hi there, I discovered your site by means of Google while
searching for a similar topic, your site came up, it seems good.

I've bookmarked it in my google bookmarks.
Hello there, simply was alert to your blog thru
Google, and found that it is really informative.

I'm going to watch out for brussels. I'll appreciate should you proceed this in future.

Many folks can be benefited out of your writing.
Cheers!

My weblog: foot pain cancer (ingerspeak.blo gas.lt: ingerspeak.blogas.lt)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Bryan 2017-06-27 22:03
Dobry, rzeczowy, konkretny, bez przysłowiowego lania wody.
Nie cierpię artykułów które nic nie wnoszą i są pisane chyba dla
samego pisania. Tutaj mamy ewidentne przeciwieństwo tego.

I to mnie niezmiernie cieszy. Pozdrawiam autora i czekam na więcej

my blog firma meblowa: abka.pl/.../
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież