wt, 09 czerwca 2015

Historia

Blog Leszka Szmidtke
Historia Fot. freeimaes.com

Wprawdzie sprawa nie jest nowa, ale niedawno przeczytałem o niej ponownie. Mirosław Czech bardzo się natrudził, aby obronić decyzje ukraińskiego parlamentu. Tenże przyjął cztery ustawy, jak to zostało nazwane „porządkujące kwestie historyczne w polityce państwa” (cytat z wspomnianego Mirosława Czecha). Ok. niech i tak będzie, ale jak to posunięcie jest odebrane w Polsce?

Co innego jest jednak bardziej zajmujące, co jest jedną z zasadniczych różnic między krajami „Wschodu” i „Zachodu”. Właśnie podejście do przeszłości. Rozumiem (staram się zrozumieć) znaczenie historii dla państw, które mają dzieje stosunkowo krótkie i cierpią z tego powodu. Ewentualnie kiedyś były potęgami, a teraz się staczają (patrz Rosja) lub będąc kiedyś składową europejskiego mocarstwa teraz są w kategorii mikrusów (Węgry).

 

Generalnie kraje o długiej historii rzadziej leczą w ten sposób swoje kompleksy. Tak jest na tzw. Zachodzie. Na wschód od Łaby te rzeczy wyglądają inaczej. Dlaczego? Trudno w kilku zdaniach wyjaśnić. Zarówno Francja, jak i Wielka Brytania miały przeszłość bardzo barwną i często w czerwonym kolorze – były liczne wojny, wojny domowe oraz rewolucje. Historia Belgii lub Włoch (jako państw) też do długich nie należy. Hiszpania i Portugalia niegdyś kolonialne potęgi dziś mają marginalne znaczenie. Dlaczego w naszej część Europy przeszłość ma tak duże znaczenie? Dlaczego politycy (np. polscy) przeznaczają na nią tyle czasu? Czyż historia nie powinna należeć do historyków? Ewentualnie czy dopiero po uporządkowaniu bieżących spraw politycy powinni zajmować się przeszłością?

 

Teza może będzie karkołomna, ale czy postępowanie polityków w tej części Europy nie wynika z braku pomysłów na teraźniejszość i przyszłość? Pozostańmy przy rodzimej scenie politycznej…. Proszę policzyć posłów, senatorów i dołożę jeszcze ministrów oraz wiceministrów (tych nie zasiadających w parlamencie), którzy stali na czele własnej firmy, dorobili się i zrozumieli, o co w tej gospodarce chodzi? Ilu jest tam prawników (ale nie takich, którzy tylko skończyli prawo)? Taką wyliczankę można by ciągnąć długo i niestety poza nielicznymi przypadkami brakuje nam praktyków i to praktyków z sukcesami. Na tym między innymi polega różnica między demokracjami dojrzałymi, a początkującymi, , dzie w większości rządzą działacze. Owszem niektórzy z nich się uczą i są później dobrymi ministrami, posłami , senatorami, prezydentami (miast), czy wójtami, ale jest to znacząca mniejszość.

 

Może właśnie dlatego nasi politycy nie tylko szczebla centralnego tak chętnie uciekają w przeszłość, którą ich zdaniem bezkarnie można zniekształcać. Jeżeli wśród nich tak wielu jest nauczycieli, politologów, psychologów, socjologów, historyków, itp. to większą wagę przywiązują do rzeczy na których się znają. Efektem tego jest rosnąca w zastraszającym tempie liczba pomników i protestów. Protestować trzeba z rana, w południe i pod wieczór będąc w opozycji) Czy ktoś dziś pamięta przeciwko czemu protestowała w Gdańsku Liga Polskich Rodzin w marcu 2002? No jakże, to była taka ważna sprawa… Ten przykład pokazuje miałkość i krótką perspektywę naszych polityków i jak bardzo temu ulegamy. Politycy wszystkich szczebli są od rozwiązywania teraźniejszych problemów gminy/miasta, regionu lub kraju. Chętnie od tego uciekają, gdyż to ich przerasta (jakże często) i wówczas sięgają po emocje. Te niczego nie rozwiązują, ale dają chwilowe ujście np. gniewowi lub frustracji.

 

Jestem historykiem i bardzo lubię tę dziedzinę, jednak po uniwersyteckich studiach wyciągnąłem wniosek, że należy historię nie tyle rozpamiętywać, co o niej pamiętać. Głównie po to żeby nie popełniać błędów naszych przodków, dlatego warto ją dobrze znać.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież