pon, 11 sierpnia 2014

Dziecko w restauracji

Ze mną jak z dzieckiem. Blog Moniki Mazur

Jeśli mamy dziecko już chodzące i do tego nie lubiące długo siedzieć w jednym miejscu-takie wyjście do restauracji niestety nie ma wiele wspólnego z przyjemną, odprężającą kolacją. Częściej kończy się jedzeniem w dużym pośpiechu, poplamionym ubraniem i jeszcze wstydem, że narobiliśmy tyle bałaganu i wystraszyliśmy innych gości.

Oczywiście nie zawsze jest tak drastycznie, ale owszem takich sytuacji moja rodzina także doświadczyła. Dlatego coraz częściej zastanawiam się, czy takie wyjścia do restauracji, na przykład na pyszny niedzielny obiad w ogóle mają sens? Z drugiej strony jednak, dlaczego mielibyśmy sobie odmawiać tej przyjemności, o ile wciąż jest to przyjemność.

Kiedyś nie było tak źle, córka wręcz lubiła chodzić z nami w nowe miejsca. Siedziała sobie spokojnie w dziecięcym krzesełku i czekała grzecznie aż rodzice zjedzą swój posiłek. Teraz nie czeka, wyjada nam z talerzy, co kończy się niestety często płaczem, bo danie okazuje się dla niej zbyt ciepłe, a my nie jesteśmy w stanie jej powstrzymać. Poza tym wciąż wędruje między stolikami, a ja drżę, że nadzieje się na ostrą krawędź.

Jedyny sposób, by to wytrzymać-jeść na zmianę. Kończy się tak, że jedno z rodziców je danie zbyt ciepłe, drugie zbyt zimne. Taka cena za luksus obiadu w restauracji.

Oczywiście trochę przesadzam, czasami nie jest aż tak źle. Czasami zamawiamy jej rosół i ulubiony "makajajon". Daje to chwilę spokoju, niestety częściej dania rodziców wydają się znacznie atrakcyjniejsze.

Łatwiej jest, gdy wybiera się restauracje przyjazne dzieciom, gdzie kelnerzy nie patrzą na nas i nasze dziecko jak na intruzów. Takich miejsc jest na szczęście coraz więcej. Krzesełko dla dziecka to właściwie już standard. Ostatnio zaczęłam też doceniać kąciki dla dzieci z zabawkami i kredkami do rysowania. O ile nie ma w okolicy żadnych zagrożeń w postaci kantów, można tam dziecko na chwilę zostawić i spokojnie zjeść. A jeśli nie, trzeba stosować nasze najczęstsze rozwiązanie, jeden rodzić je, drugi zajmuje się dzieckiem.

Podobno, przy kolejnym dziecku rodzice już tak się nie przejmują. Rozmawiałam z rodzicami trojki dzieci, których zastałam przy wspólnym obiedzie w jednej z restauracji. Dzieci krzyczały, biegały miedzy stolikami, a oni spokojnie jedli... podobno można nabrać takiej odporności.

Napiszcie drodzy rodzice, czy zdarza Wam się zabierać dzieci do restauracji i jakie macie sposoby, by w ich towarzystwie spokojnie zjeść? Czekam na komentarze i jak zwykle mam dla Waszych dzieci koszuli Radia Gdańsk

 

Komentarze   

0 # Amanda 2017-07-02 19:17
I want to use this great opportunity to thank Dr.Ihunde for helping me to get my boyfriend back after 3 months of breakup.My boyfriend breakup with me because he see another girl at his working place and told me he is no longer interested in me and live me pain and heart break.I seek for help on the internet and i saw so many good talk about this great spell caster Dr. Ihunde of and i contacted him also and explain my problems to him and he cast a love spell for me which i use to get back my boyfriend within the period of 3 days and i am so grateful to him for the good work he did for me,that is why i also want to let everyone who is in need of help out there to also seek help from him so he can help.His email is or call +2349055637784
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Lena 2014-08-11 20:36
Zdecydowanie miejsca, gdzie są kąciki zabaw dla dzieci są idealne. Ostatnio byliśmy w restauracji, gdzie był piękny samochodzikowy dywan dla dzieci, służący jako droga dla małych autek, tablica do malowania, kredki i klocki. Syn był zachwycony. Świetne są również placyki zabaw obok lokalu. Dla innych lokali wizyta z dzieckiem możne okazać się katastrofą, porównywalną z przejściem tornada.Widać nie zasługują by tam pozostawić nasze ciężko zarobione pieniądze.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Sylwia 2014-08-11 12:48
Proponuję nowo otwartą restaurację przy trasie Reda - Hel - Bar Fish&Seafood pod marką Family Fish. Dla dzieci dmuchany plac zabaw, w oczekiwaniu na dania - kolorowanki i sudoku. Koniecznie trzeba to zobaczyć. Zapraszamy od 12.00 - 22.00
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
-1 # Ania 2014-08-11 12:30
Uważam, że restauracje to jedno z nielicznych miejsc, gdzie powinien być zakaz 'wprowadzania' dzieci. Większość z nich się wydziera, biega i hałasuje, a ja jako klient nie mam ochoty tego słuchać ani oglądać. Jestem stałą klientką jednej z gdańskich restauracji. Kilka tygodni temu do środka weszła właścicielka z dzieckiem, które zaczęła przebierać - dosłownie zmieniała dziecku pampersa przy wszystkich gościach. Lokal jest kameralny, zaledwie 5 stolików, smród był nieznośny. To niedopuszczalne !
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Monika 2014-08-11 14:03
Rzeczywiście niedopuszczalne , ale pewnie gdyby właściciel zadbał o przewijak, takiego problemu by nie było. Poza tym "zakaz wprowadzania dzieci do restauracji" jak Pani pisze-to dopiero niedopuszczalne . Pozdrawiam
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Ania 2014-08-11 14:59
Matki z dziećmi nie są osobami uprzywilejowany mi, stąd jako klient restauracji nie mam ochoty słuchać wrzeszczących dzieciaków. Proste. Restauracja to nie dom, że dzieci mogą robić to, na co mają ochotę.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # darek 2014-08-13 13:54
Cytuję Ania:
Matki z dziećmi nie są osobami uprzywilejowanymi


Czy Pani jako osoba bezdzietna jest wobec tego osobą uprzywilejowaną ? bardzo ciekawy sposób rozumowania...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
-1 # Ania 2014-08-18 11:34
Panie Darku. Jednostka jest najważniejsza. Ja nie chodzę na place zabaw, bo nie są dla mnie. Są dla dzieci i tam ich miejsce. Z daleka od restauracji!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Monika 2014-08-11 15:27
To, że ktoś ma małe dziecko nie oznacza, że musi siedzieć w domu. Radzę wybierać mniej rodzinne rodzinne restauracje.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Ania 2014-08-12 11:05
Znam zaledwie 2! jak Pani nazwała 'rodzinne restauracje'. Myślę, że wiele zależy od wychowania dziecka. Jeśli dziecko biega i wrzeszczy między innymi gośćmi lokalu, nie spodziewajmy się od rodziców niczego więcej niż tego, co prezentują ich 'dzieci'. Jeśli ma się dziecko, zamawia się jedzenie do domu. Nie dojdziemy do konsensusu, Pani ma dziecko, ja na szczęście nie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # darek 2014-08-13 13:56
Cytuję Ania:
Jeśli ma się dziecko, zamawia się jedzenie do domu.


To może odwróćmy znów sytuację - skoro Pani, jako osoba aspołeczna i nieakceptująca towarzystwa osób prowadzących inny tryb życia niż Pani - powinna zamawiać jedzenie do domu? Pozdrawiam życząc więcej empatii. To się opłaca proszę mi wierzyć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Ania 2014-08-18 11:31
Panie Darku, proszę mi wierzyć, że do aspołeczności bardzo mi daleko. Uważam, że m. in. restauracje, kościoły czy centra handlowe to miejsca, gdzie dzieci nie powinno być. Społeczeństwo zaczyna się od jednostki, nie od rodzny (2+1).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Dorota 2014-08-13 11:20
Mam małe dziecko i wiem ile zamieszania może narobić gdy się nudzi dlatego uważam, że z dziećmi trzeba chodzić na plac zabaw a nie ciągać je po restauracjach, gdzie ludzie przychodzą odpocząć. Jeśli już decyduję się na wyjście z dzieckiem to do miejsc przystosowanych dla maluchów. Pamiętam kilka lat temu gdy byłam w restauracji na romantycznej kolacji, a po całym lokalu szalała "sfora rozwrzeszczanej dzieciarni", która regularnie poszturchiwała mnie przebiegając obok. Rodzice szczęśliwi, że dzieci mają zajęcie nie reagowali. Takie zachowanie rodziców jest niedopuszczalne ! Trzeba mieć trochę szacunku dla innych.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Monika 2014-08-11 12:29
Jeśli fast food można nazwać restauracją to zabraliśmy naszego synka 2 razy. W krzesełku i z frytkami był w miarę spokojny. Raz byliśmy z nim w zwykłej restauracji, ale niestety jedzenie obiadu było szybkie i na raty. Także raczej dzieci do 2 lat i restauracje nie chodzą ze sobą w parze. Nie polecam. Szkoda nerwów. Lepiej poprosić babcię o zaopiekowanie się maluszkiem i samemu pójść do restauracji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Monika 2014-08-11 14:05
To prawda, jeśli babcia jest tak miła, rowiązanie idealne:) Pani Moniko zapraszam do Radia Gdańsk po koszulkę dla synka
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Monika z wyspy 2014-08-11 11:53
Raczej nie chodzimy z córką do restauracji, jeśli już się wybieramy to wówczas w miejsca przyjazne dzieciom oraz zabieramy małe zabawki, książeczki aby w razie czego miała czym zająć ręce. Córka była z nami na dwóch dużych imprezach w lokalu, gdzie na szczęście ku mojemu zdziwieniu zachowywała się z miarę grzecznie. Pozdrawiam :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Monika 2014-08-11 14:04
A to gratuluję, a faktycznie zabawki potrafią uratować sytuację
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież