Do kogo by tu trzeba było się uśmiechnąć żeby załatwić dodatkowe parę godzin na dobę? U nas wre jak w ulu, a na dodatek Paweł musiał na kilka dni wyjechać. Bałam się, że z treningów nic nie wyjdzie. Na szczęście z pomocą przyjechała moja mama. Mimo tego, że z nią jak zawsze zawitał wszechobecny chaos (bo milion rzeczy do zrobienia, tyle spraw do przegadania), to te parę dni udało się wykorzystać na maksa.

Czytaj dalej...

Tri od ponad 3 lat jest częścią mojego życia. Wyjazdy na zawody i kibicowanie zaczęły się od debiutu Pawła w Suszu 2010, aż po start w Gdyni w 2013. Najpierw kibicowałam będąc z Mańką w ciąży. Podczas Herbalife Triathlon Gdynia 2013 Mania już darła się razem ze mną, podczas gdy w brzuchu siedziała już Ania. Bycie żoną triathlonisty (nawet amatora) nie jest łatwe.

Czytaj dalej...

Czasami bolała mnie głowa, ale to przecież nic takiego, prawda? Każdego czasem boli głowa! Kiedyś miałam zapalenie zatok czołowych, więc zawsze jak bolało, myślałam  „znowu te zatoki”.  Brałam tabletkę przeciwbólową i przechodziło. Dopiero w pierwszej ciąży bóle stały się prawdziwą udręką.

Czytaj dalej...

Blog? Ja? Czy ktoś w ogóle będzie chciał to czytać…? Z drugiej strony, już nieraz słyszałam, że moje życie to materiał na książkę! Na to jeszcze przyjdzie czas. Na razie zacznę od bloga ;)

Czytaj dalej...