sb, 17 maja 2014

Pamięć o tragicznej deportacji

Zapiski wschodnie. Blog Nedima Useinova

W niedzielę Tatarzy Krymscy obchodzą 70. rocznicę deportacji z własnej ojczyzny. 18 maja 1944 roku na mocy rozkazu stalinowskiego wszystkie osoby tej narodowości zostały siłą załadowane do wagonów bydlęcych i wywiezione z Krymu do Azji Centralnej. W czasie ponad dwutygodniowej podróży do miejsca docelowego, a także w pierwszych miesiącach życia na zesłaniu z głodu i wycieczenia zmarła prawie połowa przesiedleńców – głównie kobiet, dzieci i starców. Deportacja stała się kulminacją wieloletnich prześladowań Tatarów Krymskich, które rozpoczęły się po aneksji Krymu przez carską Rosję w roku 1783. Wtedy rdzenni mieszkańcy Półwyspu stanowili czteromilionową większość, lecz już w roku 1917 ich liczba skurczyła się do zaledwie 120 tysięcy. Wielu zginęło z rąk prześladowców, a większość musiała wyemigrować do sąsiedniej Turcji. 

Kiedy wiosną 1945 roku po zakończeniu II wojny światowej mężczyźni powrócili do swych domów na Krymie, w drzwiach zostali powitani przez obcych ludzi z siekierami. Tysiące Kyrymły bohatersko walczących w szeregach Armii Czerwonej przeciwko hitlerowskim najeźdźcom z dnia na dzień stało się „zdrajcami ojczyzny”. Sowiecka władza zmusiła ich do długiej tułaczki po azjatyckich stepach w poszukiwaniu zaginionych bliskich. Wyprawy często kończyły się na niczym. Dramat ten spotkał praktycznie każdą wysiedloną rodzinę. 

Na początku lat 50. odrodził się ruch narodowy, który podjął pokojową walkę o powrót Kyrymły do historycznej ojczyzny. Władza sowiecka odpowiedziała zakazem opuszczania miejsca osiedlenia pod rygorem kary śmierci. Niebawem jednak ruch wzmocnił się i wyłonił liderów. Jednym z nich stał się Mustafa Dżmeilew, którego za krytykę ustroju radzieckiego najpierw wyrzucono z uczelni, później osadzono w więzieniu. Za walkę o prawa człowieka i własnego narodu Dżemilew spędził 15 lat w łagrach i więzieniach sowieckich. 

„Pierestrojka” uruchomiła proces repatriacji wielu deportowanych narodów ZSRR. Tatarzy Krymscy odzyskali historyczną ojczyznę po 50 latach nieprzerwanej walki. W międzyczasie stworzyli fundamenty instytucji reprezentacyjnych, które wkrótce podjęły dialog z władzami suwerennej Ukrainy. Rozpoczął się proces odrodzenia kulturowego, utrudniony jednak przez skomplikowaną sytuację etniczno-polityczną na Krymie. Gdy po Majdanie państwo ukraińskie stanęło przed szansą przyśpieszenia procesu integracji europejskiej, w której Tatarzy Krymscy widzieli szansę na zachowanie i rozwój swojej tożsamości narodowej, Rosja używając podstępu zaanektowała Krym. Historia zatoczyła koło, Tatarzy Krymscy ponownie znaleźli się pod rządami Imperium, które przez wieki dążyło do ich unicestwienia.

W 70. rocznicę deportacji w sercach tych ludzi znowu zagościł smutek i trwoga. Wielu z nich musiało opuścić domy i wyjechać zagranicę. Inni są zastraszani i nękani przez okupantów. Ożywają najgorsze wspomnienia z lat powojennych, które zwiastują powtórzenie starych dramatów. Tatarzy Krymscy znów nazywani są zdrajcami – tym razem za lojalność wobec państwa ukraińskiego, które uważają za swoje.

Władze okupacyjne na Krymie zabroniły publicznych obchodów okrągłej rocznicy w stolicy Krymu i innych miastach. Dla Tatarów Krymskich to  znieważenie historycznej pamięci i oznaka nadciągających represji przygotowanych przez reżim putinowski. 

Jutro pod konsulatem generalnym Federacji Rosyjskiej w Gdańsku przy ulicy S. Batorego 15, o godzinie 13:00 odbędzie się pikieta upamiętniająca rocznicę brutalnej deportacji stalinowskiej 1944 r. Demonstracja będzie wyrazem naszej pamięci o losach narodów gnębionych przez sowieckich bolszewików.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież