sb, 15 marca 2014

Łzy Ukrainy

Zapiski wschodnie. Blog Nedima Useinova
Łzy Ukrainy Fot. Marek Ponikowski

Myślę sobie, że pierwszy wpis na blogu w miarę możliwości powinien być pozytywny, ale ten dotyczy spraw trudnych i smutnych. Cała Europa i Świat z niepokojem obserwują rozwój wydarzeń na Krymie. Ukraińcy, bezradni wobec dominacji militarnej północnego sąsiada, który okupuje ich terytorium, patrzą z nadzieją na Zachód. Ten pomaga jak może. Demokracja, instytucje, procedury podejmowania decyzji opóźniają czas reakcji. Putin ma łatwiej. Kiedy ogłasza jakiś zamiar, cały aparat państwowy natychmiast z zapałem przystępuje do jego realizacji. Bez przeciągających się dyskusji. To jedna z nielicznych przewag dyktatury nad demokracją. Oczywiście stosuję pewne uproszczenie, ale mniej więcej tak dzisiaj jest rządzona wielka Rosja, nie łudźmy się.

Z najważniejszych wydarzeń z ostatnich dni.

Jaceniuk pojechał do Waszyngtonu i spotkał się z Obamą. Świetnie zna angielski, rozmawiał z prezydentem USA bez pośredników i więcej mógł mu powiedzieć. Przywiózł z za oceanu dodatkowe 600 mln USD pomocy finansowej (wcześniej Amerykanie zadeklarowali już 1 mld dolarów). Ale tego na co liczył najbardziej – pomocy wojskowej – na razie nie dostał.

Unia Europejska podpisze do końca miesiąca polityczną część umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Pamiętajmy, że to jeden z pierwszych postulatów Majdanu. Najważniejsze zadania nowego rządu w Kijowie: uratować gospodarkę, przeprowadzić trudne ale niezbędne reformy i przyśpieszyć integrację z UE zachowując integralność terytorialną państwa.

Amerykański Sekretarz Stanu John Kerry rozmawiał o Ukrainie z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem. Póki co porozumienia nie ma. Rosjanie w swoim stylu – bez udziału Ukraińców chcą wyznaczać losy ich państwa. Plan rozwiązania konfliktu wg Kremla: federalizacja kraju, zaakceptowanie wyników niedzielnego referendum, status języka państwowego dla rosyjskiego w Ukrainie. W kraju obowiązuje ustawa o tzw. językach regionalnych. Na Krymie rosyjski jest powszechnie używany, a prawa jego użytkowników nie były krępowane nawet za rządów „pomarańczowego” Juszczenki. Federalizacja na tym etapie historii państwa ukraińskiego to moim zdaniem prosta droga do rozpadu kraju. Referendum krymskie rozpisano z naruszeniem prawa, więc nie może ono zostać uznane za legalne. Kijów gotów rozmawiać o szerszej autonomii, ale w ramach konstytucji.

Putin ukazał prawdziwe oblicze: nie jest demokratą. To dobrze, że Świat się na nim wreszcie poznał. Oby szybko nie zapomniał.

Mustafa Dżemilew, lider pro-ukraińskich Tatarów Krymskich powiedział w rozmowie telefonicznej prezydentowi Rosji: ani Tatarzy Krymscy, ani Ukraina, ani Świat nie uznają wyników niedzielnego referendum ws. secesji Krymu. To zły sygnał dla miejscowych separatystów, którzy próbują kupić lojalność tatarskich elit m.in. za obietnicę współudziału we władzy i wsparcia trwającej repatriacji. Tatarów Krymskich w 1944 roku wszystkich siłą wywieziono z ojczystego Krymu do Azji Środowej i na Ural. Na zesłaniu stworzyli potężny ruch dysydencki i wytrwale pokojowo walczyli o powrót do domu. Udało się to dopiero po 1989 roku. Kolejne rządy ukraińskie od lat lekceważyły problemy Krymskich Tatarów. Udział ich przedstawicieli w strukturach władzy na Krymie do tej pory to ułamek procenta, za mało w stosunku do 15-procentowej reprezentacji na tle dwumilionowej populacji Półwyspu. Niemniej, dzisiaj Tatarzy Krymscy są największym sojusznikiem Ukrainy w walce o zachowanie Krymu.

Białoruś, Kirgistan (tradycyjni sojusznicy Kremla), Chiny (częsty sprzymierzeniec Moskwy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ) i Japonia za niepodzielnością Ukrainy. Turcja z drugą pod względem wielkości armią w NATO popiera integralność terytorialną państwa ukraińskiego. Przypomnę, Krym od połowy XV do końca XVIII w. był formalnie podporządkowany Imperium Osmańskiemu. Mieszkający w Ukrainie Tatarzy w kraju nad Bosforem często nazywani są krymskimi Turkami. Dlaczego ten argument miałby być mniej przekonującą podstawą do upomnienia się przez Turcję o utracone kiedyś terytorium niż akt przekazania Krymu Ukrainie przez Chruszczowa w 1954 r., który Rosjanie uważają za niesprawiedliwy? Czy wreszcie Chińczycy wzorem kremlowskich decydentów nie wpadną kiedyś na pomysł by zapewnić wojskową ochronę swoim rodakom coraz liczniej zamieszkującym wschodnie rejony Rosji?

Putin działa nieostrożnie i ryzykuje obudzenie demonów które mogą kiedyś obrócić się przeciwko niemu.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież