śr, 30 grudnia 2015

Pieszo po Quantock Hills (1) - Cothelstone Hill

Z wąsem przez świat. Blog Piotra Markiewicza

Tym razem będzie dużo krócej niż poprzednio, ale równie przyjemnie - tak myślę.

Każdy ma swoje miejsca, do których lubi wracać, gdzie mu się przyjemnie spędza czas - lub zwyczajnie do nich przywykł i o takim miejscu dziś wspomnę.
Somerset obfituje w wiele ciekawych miejsc stworzonych przez naturę - są i wzgórza, są kanały i zalewy, najgłębszy kanion w Anglii, przełomy rzek i mnóstwo ruin.

Najbliższa tego typu atrakcja to pasmo wzgórz Quantock, zlokalizowane w północno-centralnej części tego hrabstwa. Południowa granica w linii prostej zaczyna się 6 km na północny-zachód od mojego domu. Pasmo niewielkie, ale bardzo ciekawe - różne źródła podają od 21 do 32 km długości i 6 do 9 km szerokości - jak z każdymi granicami stworzonymi przez naturę ciężko stwierdzić, które dane tak naprawdę są właściwe.
Jest późne, przedburzowe, grudniowe popołudnie - dlaczego nie ranek czy południe??


A bo rzucało żabami i kiedy przestało zdecydowaliśmy się na choćby krótki wyjazd w ostoje natury.
Co muszę podkreślić - wzgórza Qantock były pierwszą Ostoją Przyrody chronioną prawem w Anglii (nie będę zanudzał co i jak - po prostu "Area Of Natural Beauty" ). Ale faktycznie występują na tym niewielkim skrawku ziemi gatunki, które są rzadko spotykane na terenie Anglii.
My wyruszamy na najbardziej wysunięty szczyt Quantock na południe (12 km drogami od domu) - Cothelstone (332m n.p.m.).

Przy każdym istotniejszym punkcie wzgórz istnieje parking i informacja turystyczna, oraz, słabe niestety, oznaczenie ścieżek - bo pełnych szlaków tu nie można uświadczyć. Jeśli porównujemy do struktury szlaków Polski - są słupeczki i wystarczy - a dalej sam sobie szukaj (a słupeczków jak na lekarstwo).




Ale to ma też swój urok - bo można sobie iść główną ścieżką a można wyznaczyć sobie swoją trasę - i tak właśnie zrobiliśmy, zresztą w tym miejscu przy każdej wizycie idziemy inną trasą.
Ścieżki Cothelstone Hill są bardzo zróżnicowane - od prostej drogi na szczyt zajmującej w dwie strony jakieś 30 minut aż po 12 kilometrów dookoła wzgórza - wybraliśmy coś nieznanego - znając nasze tempo i półtorej godziny, które spędziliśmy na spacerze, sądzę, że przebyliśmy pomiędzy 6 a 8 kilometrów. Do meritum.
Na parkingu żaden z młodych panów nie miał ochoty na nosidełko - ja jednak, przezornie, wrzuciłem puste na plecy używając jako plecak na napoje i minimalny prowiant.
Po kilku metrach pozowali szczerze przed tablica informacyjną.



Ruszyliśmy podstawową ścieżką z parkingu na szczyt. Są jeszcze dwie, z których na pewno kiedyś skorzystamy.



Czego bardzo nie lubię - nieodpowiedzialnych "psiarzy". Do licha - jestem "kociarz" i każdy kotek, nawet prychający, mile widziany - bo wiem, ze nie kłapnie mnie po nodze.
A tu jedna ekipa, radośnie zajętych sobą, właścicieli psów - a potem kolejna.
Dzieci w ryk i na ręce - standardowe "nie ma co się bać - są łagodne i nikogo nie ugryzły" - wkurza mnie takie wytłumaczenie.
To że kochasz psy, nie znaczy, że ja twoje psy tez muszę kochać, a tym bardziej ufać w ich przyjazne zamiary- to, że nie ugryzły ciebie lub twoich znajomych, nie oznacza, że nie tkną mojej nogi bo akurat zapachnie im jak udko z indyka lub, zwyczajnie, się im nie spodoba.
Trzecia ekipa z psami była na wyższym poziomie - widząc z daleka naszą czwórkę pani założyła smycze - podziękowałem przechodząc obok z uśmiechem.

Pierwsze rozdroże - i tu zdecydowałem, że odbijamy w lewo - no bo tam nas jeszcze nie było przecież (choć Dorci się wydawało, ze jednak tędy szliśmy).
Z racji deszczu zaczyna się breja, zamiast ścieżki - ale taka breja ładnie otoczona bezlistnym drzewostanem.



W tle słychać silniki ciągników na pobliskich polach -  a chmury grozą ulewą, na którą i tak jesteśmy przygotowani z racji wcześniejszej, ddżystej, części dnia.
Brodzimy z przyjemnością w błotku - jak widzę po minach, chłopaki by się w nim nawet wytarzali jak świnki. A przyroda upiększa spacer.



Orientacja w terenie, spojrzenie na zegarek - trzeba uderzać na północ (nie wziąłem kompasu, ale w takim miejscu strony świata bezbłędnie rozpoznaje - za to zegarek pracuje nienagannie - do zachodu słońca jeszcze 40 minut) bo za bardzo zapuściliśmy się na południe.
Pokonujemy zasieki trzymające kucyki w danym terytorium - bo musicie wiedzieć, że na Quanock są kuce charakterystyczne tylko dla obszaru Somerset i Exmoor - niby dzikie, ale mniej mnie przerażają niż ganiający pies wkoło moich nóg.
Wyłaniamy się gdzieś, gdzie nie byliśmy wcześniej - jest ślicznie - Dorotka pakuje zmęczonego Bolka do nosidełka (a jednak miałem dobre przeczucie), a ja robię zdjęcie całkiem przyzwoitej ostoi zieleni i drodze, którą zaraz podążymy. Właśnie takie miejsca, ciche, dzikie i bez 'człowieków' uwielbiam na chwilę wytchnienia i odpoczynku.





Charakterystyczne drzewa szczytu Cothelstone po prawej (dzięki nim nie można pomylić tego szczytu z żadnym innym na Quantock) - w nich, ponoć, miał być ukryty bunkier ochronny podczas drugiej wojny światowej.



Coś mi się GPS w głowie zawiesił - monument Welligton (wystawiony po bitwie pod Waterloo przez generała Wellingtona) wydaje się być szpicą Dunkery Beacon (najwyższy szczyt parku Exmoor) - pomieszałem kierunki i tyle.



A na Dunkery Beacon wejdziemy - Bolek jeszcze tam nie był - za to dla Piotra był to pierwszy, samodzielnie zdobyty, szczyt w wieku roku i 7 miesięcy ( o Bolku w tym wieku, Pani Hania Wilczyńska - Toczko użyła określenia, podczas audycji "toż to drobiazg").

Ruszamy już bardziej racjonalnie - analizuję otoczenie - wyłapałem zatokę i Minehead a potem Hinkley Point - już jesteśmy na dobrej drodze do auta, bo 16sta się zbliża i ciemno się robi - przegapić zachód mogło by oznaczać błądzenie - bo jednak lasek, gdziekolwiek nie jest, i ostoje natury lubią być po ciemku złośliwe i zwodnicze.





GPS złapał "satelitę" - rozświeciło mi się w głowie i podziałało jak nawiąz z powieści Sapkowskiego "Narreturm" (polecam "Trylogie Husycką - pod warunkiem, że lubicie dokładne opisy historyczne osadzone w fabule fantazji autora) - minęliśmy jakieś dziwne płotki na szczycie.



Po co to komuś, nie wiem - ale wygląda coś jakby pseudo-szkółka dla kilku drzewek - przekonamy się za kilka miesięcy.
Droga powrotna już była wyraźna i nie miałem wątpliwości, że prowadzi do parkingu.



Mijamy kuce gdzieś po prawej - już zbyt późno, by nawet podejść i zrobić zdjęcie - zrobiło się już bardzo ciemno, choć była 16 (uroki grudniowych dni). Wbrew pozorom zdjęcia są bardziej rozjaśniane niż było naprawdę - ale gdyby nie to, jeszcze mniej byłoby widać.



Do samochodu już pakowaliśmy się w mroku - wszyscy zadowoleni jak zawsze.

Pełna galeria tez jest. .

 Tutaj znajdziecie mnie na  Facebooku "Z wąsem przez świat".

Po nowym roku pojedziemy do najmniejszego City w Anglii - oczywiście wyjaśnie co to oznacza dla danego miejca.

Do napisania.

Piotr Markiewicz

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat. Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

 

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat.  Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

Komentarze   

0 # Courtney 2017-08-01 09:45
Yes! Finally something about foot pain from bunion (lushace5919.ji mdo.com: lushace5919.jimdo.com/.../...) pain and tingling.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Fletcher 2017-07-31 23:42
Hi there, I log on Can you get an operation to
make you taller?: toweringpowder394.jimdo.com/.. ./... your blogs on a regular basis.
Your writing style is awesome, keep up the good work!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież