sb, 06 lutego 2016

Angielskie "city's" (1) - najmniejsze miasto ze statusem city - Wells

Z wąsem przez świat. Blog Piotra Markiewicza

Może, zanim pojedziemy do Wells, wyjaśnijmy pojęcie, które będzie nam towarzyszyć przy niejednym wpisie.
Tytułowe city.
Generalnie w Anglii większość miast jest nazywana "town" (są wyjątki - o czym zaraz) - jeśli "town" miało specyficzne uwarunkowania historyczno - strategiczno - religijne otrzymywało od monarchy status "city".
Co dawało takie nadanie miastu?? Właściwie, prócz prestiżu, nic. Do pewnego momentu najważniejszym warunkiem, aby otrzymać nadanie było posiadanie przez miasto katedry i siedziby diecezji kościoła anglikańskiego. Zmieniło się to dopiero w 1888 podczas nadawania statusu city Belfastowi, gdzie pominięto kryterium religijne. Ostatnie nadanie tego chlubnego statusu miało miejsce w 2012 roku podczas obchodów jubileuszu królowej Elżbiety II - otrzymały je miejscowości  Chelmsford, St Asaph oraz Perth - Perth po raz drugi (utracić status city też można - ale nie będę zanudzał tutaj historią Perth).


Jest też kilka wyjątków od ogólnej zasady (jakże by zasada, bez wyjątków??). Z dużej litery piszemy tylko jedno city - "City of London" (The City) - czyli ścisłe centrum Londynu, które nie wchodzi w skład miasta Londyn i nawet posiada swój system podatkowy (o tym też szczegółowo, ale nie tu).
Kolejnym wyjątkiem jest, że poniektóre city otrzymały akt nadania nie posiadając katedry, tak jak jest też 8 miast z katedrą o statusie "town".
Trzeci przykład klasyfikacji miast, jaki słowem wstępu przytoczę, to "the biggest town in England" i bynajmniej nie o jednym mieście mowa - są to miasta klasyfikujące się do statusu "city", ale z jakichś przyczyn tego przywileju nie dostały. Z bardziej znanych można przytoczyć Luton czy Reading.
Co polecam użytkownikom GPS jeśli nie znają danego miasta i nie mają zaplanowanego parkingu a chcieliby zaoszczędzić taki wydatek - wyszukać sieciówkę z darmowym parkingiem. W Wells jesteśmy conajmniej raz w roku z racji niewielkiej odległości i jakiegoś specyficznego sentymentu dla tego ciekawego miejsca. Stąd wiem gdzie jest jedna czy druga sieciówka i tak, nie martwiąc się czasem, jaki pokryła opłata, spokojnie oddaje się podziwianiu okolicy. Zostawiając auto przy tej sieciówce na literę "T" udajemy się na północną cześć parkingu - po drugiej stronie, jeśli widzicie główny dworzec autobusowy to jesteście w tym miejscu, w którym należy.



Przemieszczając się po dworcu nadal w kierunku północnym docieramy do wąskiego przejścia, obok tablicy dumnie informującej, iż już jesteśmy w najmniejszym city (zaledwie 10 tysięcy mieszkańców) w Zjednoczonym Królestwie - przy tabliczce puszka - dystrybutor - za całe 2 funty można nabyć przewodnik i mapę (w jednym, ma się rozumieć) - jeśli ktoś jest pierwszy raz polecam. Bardzo przejrzyście zrobiony i nie trzeba na oślep szukać najistotniejszych miejsc Wells.



Za tabliczką ruszamy w prawo drogą jednokierunkową - tak długo, aż się skończy - czyli jakieś całe 500m - dochodzimy do jednej z "dojazdówek" do centrum - po prawej bardzo charakterystyczny pod względem koloru pub ("The City Arms") - i w jego kierunku należy podążyć.



Znów kolejna krzyżówka - na lewo piękny kościół świętego Kutberta (jeden z patronów Anglii, jak by nikomu nic nie mówiło imię - bo mi za pierwszym razem nie mówiło). Sporo osób (włącznie ze mną), które są tu pierwszy raz myśli, iż dotarli do katedry - wrażenie jest potężne, bo i kościół sam w sobie jest interesujący i jest największym kościołem parafialnym hrabstwa Somerset.



Przy naszym różowawym pubie, jak by ktoś się zgubił jest drogowskaz - moim zdaniem Wells to jedno z najlepiej oznakowanych miast w Somerset i myślę, że może konkurować swobodnie w tej dziedzinie z resztą Anglii.



Po chwili wchodzimy na główną ulicę - tu akurat nazywa się "High street", ale dość często w Anglii ulica główna, zwana potocznie "high street" posiada wcale inną nazwę własną - to tak mimochodem. W tle już widać zarysy naszego celu podróży.



Jedną z nietypowych rzeczy w Wells , jak na Anglię,  jest rynek (market Place) - znajduje się jak w większości europejskich miast w centrum miasta, jest jednolity a w jego obrębie znajdziemy miejską studnię (osobliwy urok) oraz można po polsku napisać ratusz (Council).







Pomiedzy dwoma postawnymi i pięknie zdobionymi bramami usytuowany jest budynek diecezji - wcale nie taki okazały, jak na przykład w Polsce. Lewa brama prowadzi na dziedziniec przed katedrą, prawa wiedzie przed zamek biskupi.





Zamek jest klasycznym przykładem architektury obronnej - potężna brama i most zwodzony (niestety już nieczynny i bez ekwipunku) broni wstępu do pałacu, fosa mokra (nie wiem jak głęboka) broni dostępu do murów a obchodząc zamek zobaczymy, iż oblegający mieli niezły orzech do zgryzienia.





Prawdopodobnie wejście na teren dziedzińca wewnętrznego zawdzięczamy kafejce i toaletom otwartym na terenie zamku. Osobiście jestem pierwszy raz poza murami (zawsze "bramkarz" stał "ad portas" ) i myślę, że niewiele straciłem wcześniej, nie płacąc za bilet. Obrazek malowniczy, ale z mojej strony nie warty 7,95 - za ruiną znajduje się piękny ogród, ale aż takim fanem natury nie jestem. W zupełności wystarczy mi ten malowniczy widok.





Wracamy tą samą drogą - owszem, są inne przejścia, by dostać się do katedry, ale nie udostępniono ich publicznie.
Frontalnie po wyjściu z bramy prezentuje nam się cześć zabudowy gospodarczej (wygląda jak krzywe zdjęcie?? I ma tak wyglądać - w Anglii nierzadko budowniczy obrażają się na poziomicę - jak widać na załączonym obrazku).



Po prawej zaś, z wysoka, prezentuje się zachodnia fasada katedry - przepięknie rzeźbiona postaciami z Biblii. Należy dodać, że 300 postaci jest oryginałem, z czasów budowy katedry - 1175 - 1490, a samo wykończenie tego zjawiska zajęło bez mała 80 lat.



No, ale zanim wejdziemy do katedry, przejdźmy się po okolicy. Zajrzałem za bramę uwiecznioną na wcześniejszej fotografii - ale nic ciekawego pośród budynków gospodarczych nie znalazłem. Pewnie specjaliści coś by tam mogli o tym powiedzieć, nie jestem specjalistą od Wells i żadnych cudów nie znalazłem.





Powoli przesuwamy się północną częścią placu w kierunku Wschodnim i tu już budynek mi lekko zaimponował. Okazał się być siedzibą fakultetu muzycznego szkoły "Przykatedralnej".



A za plecami fantastyczna fasada północna - w tym wpisie nie poświecę jej zbyt wiele (później wyjaśnię dlaczego), bo do Wells jeszcze wrócimy właśnie między innymi z jej powodu.



Najpierw mijamy jedną bramę a po lewej zaraz następna. To zawsze był koniec spaceru i nigdy nie zaglądaliśmy za podwoje tej drugiej - po prostu istniała. Dlatego też lubię wracać do miejsc znanych mi i lubianych, bo zawsze można coś nowego odkryć, znając wcześniejsze szczegóły.





Kiedy otwarto szkołę "Przykatedralną" ("Catherdal school" - ówcześnie na statusie colleagu) i utworzono chór męski pewien biskup (po co wam personalia, skoro i tak nie będzie wam to do niczego potrzebne) doszedł do wniosku, iż wybuduje zaułek mieszkalny dla całej świty, gdzie każdy wikariusz (wszystko wskazuje na to, że byli to wikariusze) będzie miał swoje lokum. Wtedy właśnie powstał "Vicars close" - najstarsze projektowane osiedle szeregowe w Europie! Miejsce jest urocze i widać, że było projektowane tak, by nikt nie czuł się wyróżniony.



Pod każdym kominem, aż do końca, wmurowany herb - znaczy, że byle kto wikariuszem w tym miejscu nie mógł zostać . Tu też jeszcze wrócimy z kilku powodów i kilku zdjęć, bo cały czas się uczę nowych rzeczy o miejscach, które odwiedzamy.
Skoro zaułek zamknięty dla aut, to pieszo można przetuptać pewnie i na drugą stronę. Na samym końcu była niemiła dla nas niespodzianka. jak wspominam czasami - kochaj swojego pieska, ale nie każ kochać innym.... Wyleciało coś spore, czarne i nie wiadomo z jakimi intencjami - z chęcią bym udusił właściciela.
Małe przejście wyprowadza mnie na jakąś ulicę - i pozytywne zaskoczenie - kolejne budynki szkoły "Przykatedralnej".







No to dzieciak już ucieszony - można wracać. Jest koniec grudnia i mocno po 15 - praktycznie zachód słońca -  właśnie on dał mi chyba najlepsze ujęcie z tej wyprawy i jedno (moim skromnym zdaniem) z najlepszych, jakie kiedykolwiek wykonałem.
Ale załączę dwa zdjęcia - pierwsze przedstawia dokładnie to co widziałem - drugie jest "profesjonalne", znaczy to, czym byście chcieli się zachwycić. Obrobione, a ile moje umiejętności skromne pozwalają, wytuszowane, dopieszczone - i muszę was zawieść niestety.
Obrazu z tego drugiego zdjęcia nigdy nie zobaczycie na żywo, jak z większości fotografii z portali podróżniczych - jest to nowoczesny obraz , który ma zachwycać i nic nie ma do porządnej fotografii czy oddawania rzeczywistości. Ale na takie zdjęcia jest moda - ja modny nie mam zamiaru być, ani "profesjonalny" inaczej.





Powoli światła brakuje - ale to dodaje uroku fotografii. Nadszedł czas, by wejść do katedry - północna wieża zachwyca na tle bezchmurnego nieba.



Wejście do obiektu na dzień dzisiejszy jest nowoczesną częścią dobudowaną do krużganków. Zachwyca swoja prostotą i łatwością poruszania - wszędzie wskazówki, sklepik z pamiątkami,  darmowe broszury i...
Miłe zaskoczenie - przewodnik po katedrze w języku polskim.



Może czarno-biała "kserówka", ale miło jednak widzieć taką karteluszkę w tak dostojnym miejscu, skierowaną do rodaków by mogli się rozeznać po tym pięknym obiekcie. Ruszamy więc, po wykupieniu pozwolenia na fotografię (całe 4 funciory - no ale obiekt zacny, choć kilkanaście minut później ta opłata mi podniosła ciśnienie). Najpierw wkraczamy do krużganków katedry.





Popołudnie, jak widzieliście, bezchmurne - więc światło pięknie gra na łukach i epitafiach wmurowanych w ścianę krużganku. W katedrze i na cmentarzu pochowano wiele osób zasłużonych dla historii tak Wells jak i Anglii. Co mnie zaskoczyło, w przeciwieństwie do polskich tablic upamiętniających, to, że bez mała wszystkie były po angielsku.
Wchodzimy do wschodniej części głównej nawy (i na tym się skończy - ale to za chwilę).



Piękny, piaskowy kolor wnętrza nadaje klimatu poprzetykany jasnymi liniami łączeń. Prawda, że pięknie wygląda ta część centralna??
To teraz wam coś opowiem, jeśli myślicie, iż ten obrazek był dziełem zamierzonym w swym pięknie. Jak to czasami bywa, ktoś coś nie policzył jak trzeba (wiadomo w średniowieczu trójniaki i piwo piło się na co dzień, a nie wodę, która mogła zawierać bakterie czy inne zarazki) więc kiedy zaczęto stawiać główną wieżę nawy filary zaczęły pękać i grozić katastrofa budowlaną.
Były dwa wyjścia - rozebrać centralną część nawy i przebudować podstawę wieży, albo "jakoś" to naprawić. I znalazł się kamieniarz z głową na karku. Coś tam pomierzył, rozejrzał się po stylu katedry i raz, że uratował kilkadziesiąt lat pracy, to jeszcze zapobiegło dodatkowym pracom. Nie wspominając, iż jego wzmocnienie przysporzyło katedrze dodatkowego uroku. Jest to tak zwane wzmocnienie "nożycowe" i tak jak byście w jedno koło wsunęli kciuk, a w drugie palec wskazujący patrząc od góry - to faktycznie przypomina to nożyczki.



Dziarsko maszerujemy w stronę części wschodniej kościoła - wszak tam największe skarby!!!i wystawa i jeden z najstarszych zegarów ciągle czynnych i jeden z najpiękniejszych witraży w Europie!!!




I zonk - trwa msza, wschodnia część zamknięta dla zwiedzających, podobnie krypty i reszta atrakcji...
Wściekłem się do granic możliwości - jak można sprzedać pozwolenie na robienie zdjęć bez informacji, iż część katedry (i to ta najciekawsza) jest niedostępna. Wiec nic wam nie mogłem pokazać więcej ponad to plus witraż zachodni oraz południowe , przedstawiające apostołów (zresztą byłem wkurzony i zdjęcia wyszły średnio a statywu nie miałem).



Pokręciliśmy się jeszcze po krużgankach, kilka zdjęć i do wyjścia. Co mi się strasznie podoba w większości obiektów - przed wyjściem stoi szafeczka pełna ulotek promujących lokalne atrakcje - są darmowe i warto się im przyjrzeć, bo czasami mogą nas naprowadzić na temat, którego w ogóle w internecie nie ma możliwości znaleźć.



Jeszcze ostatnie spojrzenie na wejście dla zwiedzających i fasadę zachodnią katedry - przy tym świetle prezentuje się jak niezły obiekt do horroru.



Nigdzie się nie spieszymy - więc w galerii jeszcze sporo fotografii zrobionych już o zachodzie słońca, ale nie w całkowitym mroku. Tuptamy sobie, z lekkim niezadowoleniem po ulicach Wells. I na "do widzenia" dostałem (moim zdaniem) przyjemne ujęcie - w dodatku sezonowe.
Jeden z hoteli, bardziej prestiżowych, w ogródku dla gości, zrobił świąteczna wystawę do zdjęć - no to jako gość Wells (pewnie na noc w hotelu samemu nawet nie bardzo byłoby mnie stać - sądząc po ubiorze wychodzących i autach, które podjeżdżały) jak najbardziej komponuję zdjęcie (oj jeszcze do doskonałości mi dalej niż bardzo daleko).



Miło jest chodzić po prawie uśpionym, bo bez turystów i dostatecznego światła, Wells - pełnego światełek i witryn świątecznych odwołujących się do angielskich tradycji.



Potem, już zgłodniali, skończyliśmy (kilka kilometrów dalej) w pewnej sieciówce amerykańskiej z niezdrowym jedzeniem, bo żaden sensowny lokal nie był już czynny - do domu była chwilka a w Wells spędziliśmy ponad dwie godziny.

Także, jeśli chcecie w Somerset zobaczyć coś potężnego, bez większych kosztów - polecam Wells. Zresztą jeszcze tu wrócimy - bo przecież nie każdy tu dotrze, a chciałbym, by każdy zobaczył tą ciekawszą część katedry i nie tylko - bo znów ucząc się do tego wpisu, poznałem kilka zakamarków tego niesamowitego, najmniejszego city w Anglii.
Wtedy też odwiedzimy pewny polski lokal prowadzony przez wspaniałego rodaka, który przyrządza specjały tak polskie (na specjalne wieczory) jak i angielskie (na co dzień) z niesamowitym sercem.
Wiem - musieliście czekać ponad miesiąc - ale mam nadzieję, iż warto było. U mnie też, jak u każdego, występują zawirowania w życiu nie do końca przyjemne - a jak się nie ma dobrego humoru, to i pisanie nie idzie.
Ale już ruszamy dalej w podróż po "moich" okolicach - w następnym wpisie będziemy poza zasięgiem pogody - w największym muzeum samochodów w Anglii- czeka was 300 zdjęć aut z kolejnymi 300 fotami opisów. Ale to za chwilę.
Całe Wells moimi oczami... .

Tutaj znajdziecie mnie na Facebooku "Z wąsem przez świat".

Do napisania.

 

 

 

 

 

Piotr Markiewicz

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat. Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

 

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat.  Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

Komentarze   

0 # Juana 2017-08-29 21:23
This page definitely has all What causes pain in the back of the heel?: nishajochum.hatenablog.com/... /... info I needed concerning this subject and didn't know who to ask.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Janet 2017-08-01 04:44
An impressive share! I have just forwarded this onto a coworker who
had been doing a little research on this. And he in fact
ordered me breakfast simply because I found it for him...
lol. So let me reword this.... Thanks for the meal!!
But yeah, thanx for spending some time to discuss this issue here on your blog.


Look at my site Do you get taller when you stretch?: nadiadalesandro.wordpress.com/ .../...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Renaldo 2017-07-31 16:33
I am sure this article has touched all the internet viewers, its really really good article on building up new blog.



Look at my page: foot pain from sciatica; mandahoberek.hatenablog.com/: mandahoberek.hatenablog.com/.. ./...,
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Toby 2017-07-31 13:16
I read this article completely regarding the
comparison of latest and previous technologies, it's awesome article.


my blog post foot pain evaluation; cristineemley.w eebly.com: cristineemley.weebly.com/.../. ..,
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Penelope 2017-07-29 19:59
Hi there, I think your site could be having browser compatibility problems.
When I take a look at your website in Safari, it looks
fine however, when opening in IE, it has some overlapping issues.

I simply wanted to give you a quick heads up!

Besides that, great website!

Also visit my homepage ... foot pain differential diagnosis (karolynmrazik. blogas.lt: karolynmrazik.blogas.lt/)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież