wt, 08 marca 2016

"Haynes" - wycieczka do źródeł motoryzacji

Z wąsem przez świat. Blog Piotra Markiewicza

Póki pogoda nie zacznie dopisywać, muszę "porcjować" materiał do wpisów - stąd takie przerwy. Mam nadzieję niedługo znów będę mógł was raczyć opowiadaniami z każdego weekendowego wypadu.
Dziś relacja "pod dachem" - z największego w Anglii i jednego z największych w Europie muzeum motoryzacji.
Mieści się ono kilkaset metrów od drogi A303 prowadzącej z Somerset do serca Londynu (zresztą chętnie z tej trasy korzystam) a oznakowania zjazdu nie pozwalają na pomyłkę.
W przeciwieństwie do Bovington - ten obiekt jest zdecydowanie bardziej nowoczesny i nawet na zewnątrz tryska "nowością".


Przed budynkiem wita ogromny parking - a gdyby i to było za mało, za budynkiem jest kolejny, dodatkowy (zresztą później się okaże, że za budynkiem jest nie tylko parking).



Hol robi wrażenie - jest potężny - na końcu kawiarnio - restauracja (dlaczego w takiej kolejności i tak dziwnie nazwane - wyjaśnię w pewnym momencie), po prawej od wejścia potężny sklep z zabawkami i pamiątkami - oczywiście wszystko tylko i wyłącznie powiązane z pojazdami, dla maniaków nawet serie specjalne typu "007", "Powrót do przyszłości" czy "Gwiezdne Wojny".
Największa uwagę przykuł model Lamborghini za, bagatela, 500 funciaków (a jeśli chcemy razem z zestawem wystawowym to musimy dołożyć kolejne 400 ) - uśmiechnąłem się pod nosem, bo nie jedna osoba w Anglii ma swój środek transportu wyceniany na mniej niż ten model...



Przed wejściem kasa - miłym akcentem jest możliwość nielimitowanego powrotu na raz zakupionym bilecie przez rok czasu, jeśli zgodzimy się na darowiznę w postaci "gift aid" - dzieci do 4 roku życia darmoszka - miłe z ich strony - ogólnie obiekt bardzo przyjaźnie zrobiony dla rodziców z dziećmi na wózku - wszędzie rampy i podjazdy, co jeszcze bardziej zachęca do powrotu.
Przedsionek muzeum wita nas lekcją historii i pokazem pierwszych pojazdów motoryzacyjnych: automobil Benza z 1886 roku, Oldsmobile z 1903, czy powóz Daimlera z 1897 roku (swoją drogą była to sześciokonna wagonetka z silnikiem spalinowym, wyprodukowana na zamówienie Emila Jellinka, który potem rozpropagował markę Daimlera pod imieniem własnej córki -  Mercedes, a jednym z głównych projektantów ówczesnych pojazdów był słynny Wilhelm Maybach).





Pierwsza sala wystawowa wita nas kolekcją Rolls - Royce przed samym wejściem oraz kilku innych klasyków z przed drugiej Wojny Światowej.



Nie ma jakiegoś sugerowanego kierunku zwiedzania - ale szybko lustrując układ pomieszczeń wybieram kierunek "w prawo" - czyli odwrotnie do wskazówek zegara i był to najsensowniejszy wybór. Spacerujemy obok coraz to nowszych pojazdów z różnych części świata - nawet znalazła się "Mydelniczka" (szkoda że nie mają "malucha").



Pierwsza "mała" sala - wystawa wszelkich wariantów "mini" ubogacona kartami historii powstania i produkcji tego samochodu.



Po wyjściu z tej sali wita nas przykuwająca uwagę kolekcja, wściekle żółtych, Lotusów.



Zaułek tuningowy zapatrzony skromnie - za to samymi majstersztykami wykonanymi na bazie samochodów z połowy XX wieku.



Kroczymy dalej między kolejnymi pojazdami. Byłem bardzo zdziwiony, kiedy tabliczka przed tym kolosem oznajmiła iż jest to Aston Martin - nie mogłem się nadziwić urodzie tego pojazdu.



Wchodzimy do hali "amerykańskiej" - witają nas piękne Chevrolety - jest i moja ulubiona "buda" Corvety.



Druga "mała" sala - kolekcja super samochodów. Nie powiem perełki to są  - ale czym się kierował wybierający dociec ciężko - chwała mu, że można zobaczyć De Tomasso czy GT40 - na żywo robią piorunujące wrażenie wściekle szybkich, mimo są nieruchome.





Nad salą super samochodów taki wyjątek w kolekcji - wystawa motocykli - praktycznie żużlówki i sprzęty klasyczne - akurat fanem motocykli jakimś zażartym nie jestem, więc dokumentacja fotograficzna dużo skromniejsza.



I znów powrót do klasyków, tym razem faktorii amerykańskich - historycznie przełomowy Model T Forda czy słynny z filmowych aranżów przepiękny Auburn 852.





Ciąg dalszy klasyków motoryzacji USA - pomiędzy nimi kolejna sala wystawowa - tym razem samochody sportowe. Wspaniała mieszanka aut z różnych epok, przeznaczony prawie wyłącznie na tory wyścigowe. Przekrój niesamowity - od gokarta aż do jednego z marzeń mojego dzieciństwa - Lotusa Esprita, którym uwielbiałem się ścigać z moim kuzynem Jackiem na jego Amidze około ćwierć wieku temu - zresztą to jeden z dwóch najlepszych kuzynów pod słońcem, jakich można było mieć za kolegów, będąc dzieciakiem...



I końcówka wystawy amerykańskiej - dopiero tu poczułem miłość amatorów "krążowników szos". Są niewiarygodnie wielkie, komfortowe, zmysłowe - a kiedy skojarzę, jak wielkie silniki miały pod maską, czuje mrowienie w prawej stopie. Nie umiem opisać ani wrażenia, jakie na mnie wywarły ani sprecyzować, który mi się najbardziej podobał - bo nawet ambulans na podwoziu Pontiaca Superiora z 68 roku wyglądał niesamowicie kusząco...



Naprawdę, jeszcze nie ochłonąłem po "krążownikach" (a nie jestem maniakiem samochodów - wolę militaria) a tu już 3cia sala wystawowa - stary warsztat. I tu moja mała dygresja co do poruszania się po Angielskich szosach...
Denerwuje mnie, kiedy tankujemy w litrach a kierowcy podają spalanie samochodu w milach na galon.
Kochani, galona na stacji już nie ma od kilkudziesięciu lat - jeśli nie wiecie ile to 1/3 mili czy 300jardów - nie podawajcie mil na galonie.
Kiedy się liczyło systemem imperialnym a dystrybutor wyglądał tak, jak poniżej i tankowało się do ćwierć galona - by mieć okrągły rachunek (bo galon amerykański i angielski się różni bez mała o litr - a poza tym jest poza dzisiejszym układem SI znormalizowanym dla Europy).



Ciągniemy na lewo - piękny warsztat remontowy - ze sprężarkami w wieku mojego dziadzia czy samochodem mającym już ponad 80 lat. I tu kolejne zaskoczenie otwartością muzeum - tabliczka "stanowisko do robienia zdjęć z garderobą". Oż kurka - no to włażę i jest!!(zresztą wąs całkiem pasuje do czapusi i bryki)



Potem postępujemy prawą stroną szpaleru samochodów ze stajni angielskich - jaka mnogość kształtów i marek - o ile w Polsce było FSO, FSM i kilku innych producentów - o tyle tu są dziesiątki - i to piękne egzemplarze pierwszej urody - nie wiedziałem, że angielski przemysł motoryzacyjny był tak bogaty, zanim go opanowały koncerny międzynarodowe.



I na końcu radość z kolejnej sali, z której możemy trafić praktycznie na "salony" obecnej motoryzacji - ale tu się zatrzymamy. Wchodzimy do sporej sali z automatami - są takie sprzed pół wieku, "napędzane" ręcznie, są symulatory motorów i samochodów i jest... Interaktywny symulator wyścigów.



Dotychczas tylko spotykałem się z nimi w broszurach - jakoś nigdy osobiście. 2 funty w środku i jazda!!! Powiem wam, że ubaw miałem przedni - tyle tylko przykre było, iż mimo ukończenia wyścigu na pierwszej pozycji automat poprosił o dopłatę - o co to to nie - tak się nie bawimy. Zrezygnowałem z drugiej rundy a chłopcy rozbawili się na dobre za pomocą mniej skomplikowanych zabawek.



Przy dobrej pogodzie, tuż za budynkiem znajduje się ogromny plac zabaw z trzema sekcjami - piaskownica, tor ogólny rowerowy i tor mini kartów. Zdecydowanie jest to miejsce przyjazne rodzinie - a przestrzeń na zewnątrz na prawdę solidnie zabezpieczona i co najważniejsze - rozplanowana bardzo przejrzyście, więc ciągły kontakt wzrokowy z dzieckiem nie nastręcza problemów. 







Wracamy alejką "angielską" - tym razem dokumentuje prawą stronę. Praktycznie byliśmy w połowie zwiedzania, prawie 3 godziny poza domem - więc czas coś przekąsić. Zresztą chciałem też odpocząć dłoniom - odkąd weszliśmy w podwoje muzeum zrobiłem już prawie 400 zdjęć (galeria, jak sprawdzałem w necie, jest na razie jedyną pełną galerią muzeum "Haynes"). W holu mijamy wystawę specjalną - przepięknego Mercedesa 540 K z 1935 roku - piękna perełka - wyprodukowano ich tylko 116.



Jak będziecie wybierać się do muzeum w południe to radzę z prowiantem. Okazało się, iż ciepłe posiłki serwowane są wyłącznie do godziny 14 i nawet głupich frytek nie dostaniecie - także mimo przyjemnego wnętrza jest to bardziej kawiarnia niż restauracja - bo zestaw serwowanych posiłków też nie powala - kanapki z panini lub zwykłą bułką oraz seria pieczonych ziemniaków z 5 wkładami do wyboru. My akurat zawsze jesteśmy gotowi na taką sytuację i do swoich kanapek i owoców zamawiamy sobie kawę.





Przy ponownym wejściu pani spogląda dziwnie - więc ją informuje, że została druga część ekspozycji do zwiedzania. Trochę była zdziwiona (bo spędziliśmy w środku około 2 godzin) ale tylko się uśmiechnęła. Wracamy do centralnej sali -tym razem najdalsza alejka prowadząca z sali amerykańskiej do sali czerwonej. Tu akurat jest ekipa międzynarodowa (USA, Francja, Niemcy, ZSRR czy Kanada)- po prawej stronie auta powojenne, po lewej nadal przedwojenne. Z tej sekcji w oko najbardziej wpadły mi 3 modele.
Gaz M13 Czajka z 1959 roku (w życiu bym nie pomyślał, że Ruscy takie cudo zbudowali).



Bricklin SV1 Gullwing - tych cacek zostało już tylko 350 na świecie (ogólnie wyprodukowano 2854) - jest to jeden z trzech seryjnie produkowanych samochodów z drzwiami otwieranymi do góry za pomocą siłowników pneumatycznych (stąd nazwa Gullwing).



No i klasyka sama w sobie, ikona pewnej epoki - tu opis sobie odpuszczę...



Zanim zacząłem zwiedzać czerwoną salę, zajrzałem do ostatniej małej sali. Moim oczom ukazały się klasyki z wyższych sfer motoryzacji. Jednak Bentleye w każdym modelu mają dostojność, a Ferrari pazur...





Sala czerwona to raj dla koneserów mniej lub bardziej usportowionych wersji różnych marek z całego świata. Wszystkie samochody są we wściekłej, sportowej czerwieni, która ma podkreślać przeznaczenie tych wehikułów. Moje perełki z tej sekcji???Hmmm...
Facel Vega HK 500 z 1959 roku - prawie 400-konny samochód dla bogaczy - robiony na zamówienie dla choćby Picassa czy Ringo Starra.



Pontiac Trans AM Firebird z 1973 - kolejne z marzeń małego chłopca. Posiadałem taki egzemplarz, tylko mniejszy z Pewexu.



Oraz Austin Haley Frogeye Spiryte z 1959 roku - ponoć najtańsze auto sportowe na Wyspie jakie kiedykolwiek było dostępne.



Muzeum chwali się wystawą 400 aut  - jak po galerii widać, jest trochę mniej - no chyba , że liczymy motory i samochodziki dla dzieci (jest ich multum) - które też przyciągają oko przywołując wspomnienia ruskich "blaszaków" na pedały, które przy tych wyglądałyby jak kawałek pomalowanej puszki...



Na muzeum należy sobie zarezerwować 3 - 4 godziny, z czego godzina na powiedzmy posiłek i zabawę dzieci w kąciku do tego przeznaczonym a niecałe 3h na uważne podziwianie tych niesamowitych cacuszek. Jeśli ktoś planuje się tam wybrać osobiście nie polecam galerii - praktycznie każdy samochód jest sfotografowany a po nim kolejne zdjęcie przedstawiam opis jaki do danej machiny załączyło muzeum. Jeśli nie - polecam przejrzeć wszystkie zdjęcia, bo jak wcześniej wspomniałem, drugiej takiej galerii z opisami w internecie nie znajdziecie.

Haynes w obiektywie .

Tutaj znajdziecie mnie na Facebooku "Z wąsem przez świat".

Do napisania.




Piotr Markiewicz

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat. Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

 

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat.  Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

Komentarze   

0 # Karin 2017-08-29 15:21
Its such as you read my thoughts! You appear to know a lot about this, like you wrote
the book in it or something. I believe that you just could do with
a few p.c. to pressure the message home a little bit, but
instead of that, this is magnificent blog. An excellent read.
I will certainly be back.

my homepage What causes painful Achilles tendon?: plaza.rakuten.co.jp/.../...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # May 2017-08-29 11:51
Greetings, I do think your site might be having web
browser compatibility problems. When I look at your blog in Safari, it looks fine however, when opening in Internet Explorer,
it has some overlapping issues. I merely wanted to provide How
can you heal an Achilles tendonitis fast?: vernitakibbey.weebly.com/.../. .. with a quick heads up!
Besides that, great blog!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Larhonda 2017-08-13 01:30
I think that is one of the such a lot vital info
for me. And i'm satisfied reading your article. However wanna statement on few normal things, The site taste is wonderful, the articles is in reality nice :
D. Excellent activity, cheers

Here is my web blog :: foot pain from shoes (alyshalazusky.wordpress.com/.. ./... alyshalazusky.wordpress.com/.. ./...)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Carmella 2017-08-12 02:52
Undeniably consider that that you said. Your favorite justification seemed to
be at the web the easiest thing to bear in mind of.
I say to you, I definitely get irked while other folks think
about worries that they plainly don't recognize about.
You controlled to hit the nail upon the top as well as
outlined out the entire thing with no need side-effects , other people can take a signal.
Will probably be again to get more. Thanks

Here is my website: hep c foot pain (marlinejaquish .wordpress.com: marlinejaquish.wordpress.com/. ../...)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Ciara 2017-08-09 22:04
Excellent post. I used to be checking constantly this weblog
and I am inspired! Extremely helpful info specifically the
last phase :) I maintain such information a lot.
I was seeking this certain info for a very long time. Thanks and good luck.


My web-site; foot pain child (ceciliahyppoli te.jimdo.com: ceciliahyppolite.jimdo.com/)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Justine 2017-07-31 16:03
First off I want to say fantastic blog! I had a quick question that I'd like to ask if
you don't mind. I was interested to know how you center yourself and clear your head before writing.
I've had a hard time clearing Why is my Achilles tendon burning?: plaza.rakuten.co.jp/.../... thoughts in getting my thoughts
out. I do take pleasure in writing but it just seems like the first 10 to 15 minutes
are usually lost simply just trying to figure out how to begin. Any ideas or hints?
Thanks!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Margart 2017-07-30 03:59
Way cool! Some very valid points! I appreciate you writing this
article and the rest of the site is extremely good.

Feel free to visit my blog :: foot pain chart (utopiansmoke54 1.weebly.com: utopiansmoke541.weebly.com)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież