śr, 09 lipca 2014

Prezydenta spotkania z mieszkańcami

Błogi blog Roberta Biedronia, czyli czego media nie mówią

Wielu mieszkańców Gdyni, z którymi rozmawiałem podczas swoich dyżurów poselskich zgłaszało mi trudności w załatwieniu spraw w Urzędzie Miasta, narzekając przede wszystkim na to, że prezydent Gdyni nie spotyka się z mieszkańcami. Było to dla mnie bardzo zaskakujące, gdyż zdarzyło się, że burmistrzowie dwóch miast odmówili spotkania ze mną w danym dniu, gdyż wtedy mieli spotkania z mieszkańcami.

Jeden z nich prowadził je w formie dyżurów otwartych - w swoim gabinecie przez 3-4 godziny oczekiwał na mieszkańców, bez konieczności wcześniejszego zgłaszania się, zapisywania, umawiania.

Na stronie Urzędu Miasta Gdyni widnieje informacja o tym, że prezydent miasta "Interesantów przyjmuje: czwartki, zapisy w Referacie Skarg i Interwencji, pokój 215, tel. 058 66 88 610". Wynika z tego jednoznacznie, że mieszkaniec Gdyni, który chce spotkać się z prezydentem swojego miasta musi się jedynie zapisać i poczekać do czwartku. Dyrektorka mojego biura zadzwoniła więc w poniedziałek, by takiego zapisu dokonać. Niestety, na ten czwartek to za szybko, należy zapisać się z większym wyprzedzeniem. Zatem na który czwartek można? Trzeba przyjść (można codziennie od 8 do 16) ze swoją sprawą do wspomnianego referatu, gdzie urzędniczka/urzędnik przejrzy i sprawdzi dostarczoną przez mieszkańca dokumentację lub korespondencję z wydziałem, którego skarga dotyczy, spisze protokół ze sprawy i po zapoznaniu się ze zgłoszeniem mieszkaniec być może zostanie zaproszony na rozmowę z prezydentem.

Być może, bo spisanie protokołu nie jest tożsame z zapisaniem się na spotkanie z prezydentem. Same spotkania odbywają się "raczej tak co dwa tygodnie". Na zwyczajną rozmowę z prezydentem "no raczej nie" można. Musi być jakaś sprawa, a sama chęć podzielenia się z prezydentem pomysłem na miasto i mieszkańców lub zwrócenie uwagi na problemy widziane oczami mieszkańca sprawą nie jest.

 

Całkowicie zszokowany procedurą spotkań z mieszkańcami, jaka została przyjęta przez prezydenta Gdyni postanowiłem napisać interwencję poselską. Bardzo mnie ciekawi ile takich wniosków o spotkanie zostało przyjętych, ilu wnioskodawców spotkał zaszczyt rozmowy z prezydentem, a ilu dzięki temu swoją sprawę załatwiło pozytywnie. Do mnie niestety przychodzą jedynie ci, którym nie pomogli ani urzędniczki/urzędnicy, ani władze miasta.

 

Robert Biedroń

Piszę o tym, czego w mediach nie usłyszysz...

Komentarze   

0 # Izabela 2015-08-10 14:20
Temat sprzed roku, ale niestety nadal aktualny. Jestem właśnie po nieudanej próbie umówienia się na spotkanie z Prezydentem. Pani z Referatu Skarg i Interwencji, z którą rozmawiałam dwa razy przerwała rozmowę po prostu odkładając słuchawkę, wcześniej przekrzykując to co próbowałam do niej powiedzieć. Pani do granic nieuprzejma, co drugie zdanie powtarzała protekcjonalnie "no to o czym my rozmawiamy" oraz " że ona oceni czy rozmowa dojdzie do skutku". Szukała tylko pretekstu aby zakończyć rozmowę, cały czas podkreślając, że uważa ją za bezzasadną. Sytuacja, gdy Prezydent ma ograniczony czas dla mieszkańców jest jeszcze zrozumiała, ale postawa urzędnika w takiej rozmowie jest co najmniej niestosowna.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Darek 2014-07-10 10:13
Szczurek i jego świta to jest już apogeum arogancji władzy. robią co chcą, są niezatapialni bo gdynianie i tak będą na niego głosować....pon ieważ ładne kwiatki przed blokiem miasto posadziło, wyrównali chodnik, itp. a z drugiej strony brak realnej alternatywy... Tymczasem miasto przegrywa proces za procesem ale towarzystwo samorządowe i tak niej jest w żaden sposób materialnie za to odpowiedzialne. ...czyli mają wszystko gdzieś...a stawki podatków lokalnych jedne z najwyższych w Polsce, kwestie związane z uzgadnianiem inwestycji - droga przez mękę i urzędniczą paranoję (no chyba, że inwestor jest jednym z lokalnych, dobrze poukładanych developerów)... .Szkoda słów.....
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Grażyna 2014-07-09 12:39
No wreszcie ktoś się zabrał za ten problem, w swoim czasie załatwiłam sobie po wielkich znajomościach ,, audiencję" u pana prezydenta Gdyni, musiałam czekać kilka tygodni, rozmowa trwała kilka minut i nic z niej nie wynikło. To całe gadanie jak to mieszkańcy naszego miasta czują się njszczęsliwsi jest psu na budę!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież