pon, 06 kwietnia 2015

Nazwiska, budżety i zdobyte wcześniej tytuły nie grają...

Ofsajd. Blog Roberta Silskiego
Nazwiska, budżety i zdobyte wcześniej tytuły nie grają... fot. Robert Hajduk

Siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk odnieśli historyczny sukces. Zespół, którego jeszcze niedawno nie było na sportowej mapie Polski, pokonał "wielką" Skrę Bełchatów i jest w finale Mistrzostw Polski. I to nie raz pokonał! Półfinałowa rywalizacja zakładała, że do decydującej rozgrywki awansuje zespół, który wygra z rywalem trzykrotnie. Gdańszczanie dokonali tego, przegrywając tylko raz. A to oznacza, że srebrne medale mają już w kieszeni.

Ambitny gdański zespół zagra o złoto z Asseco Resovią. Faworytem finału z pewnością będą rzeszowianie i... bardzo dobrze. Bezdyskusyjnym faworytem półfinału też był Bełchatów. Ale w sporcie tak już jest (i całe szczęście), że nie zawsze wygrywa potencjalnie lepszy, bardziej doświadczony, bogatszy.

Lotos Trefl Gdańsk zadziwił w tym sezonie siatkarskich kibiców, rywali, ale i ekspertów. Przed rozgrywkami wydawało się, że to w miarę solidny, wyrównany, ale pozbawiony gwiazd zespół. Pesymiści zakładali walkę o punkty w dolnej części tabeli, optymiści - o jej górną połowę. Największą gwiazdą wydawał się trener. Andrea Anastasi przyjechał nad morze, żeby wnieść do gry gdańskich siatkarzy nową jakoś. I zrobił to! Były selekcjoner reprezentacji Polski zbudował drużynę, której największą siłą jest... drużyna. To znakomite połączenie doświadczenia Piotra Gacka i Wojciecha Grzyba ze skutecznością Murphy'ego Troy'a i nieprzeciętnym talentem Mateusza Miki. A do tego inni, całkiem dojrzali zawodnicy plus zdolna, ambitna młodzież. Z każdym meczem, z każdą ligową kolejką, zespół z Gdańska udowadniał że jest w stanie wygrać z najmocniejszymi rywalami. I wygrywał, choć zdarzały się gorsze momenty. Nie było jednak złej passy, niepokojącej serii porażek. Po przegranym meczu ekipa Anastasiego podnosiła się i w kolejnym spotkaniu "grała swoje". To oznacza, że także od strony mentalnej zespół był/jest gotowy do gry o najwyższe cele.

Półfinałowa rywalizacja z PGE Skrą miała być prawdziwym sprawdzianem formy i możliwości gdańszczan. Zespół z Bełchatowa naszpikowany gwiazdami (wśród nich wielu biało-czerwonych mistrzów świata), doświadczony na parkietach (nie tylko krajowych), zdobywający w ostatnich dziesięciu sezonach 8 tytułów mistrza Polski. Można oczywiście założyć, że Lotos Trefl trafił na zmęczonego rywala. Bełchatów walczył o finał PlusLigi, grał w Final Four Ligi Mistrzów, a trzon zespołu to przecież reprezentanci, którzy odczuwają trudy gry w Lidze Światowej i mundialu. Ale "zmęczona Skra" to wciąż jeden z najlepszych siatkarskich zespołów w Europie. Pokonanie go trzykrotnie, w czterech meczach, nie jest przypadkowe. Tym bardziej, że gdańszczanie dwukrotnie pokonali rywala na jego terenie, a decydujący mecz w Ergo Arenie - pełen dramaturgii - zakończył się zwycięstwem gospodarzy po tie-break'u.

15 kwietnia Lotos Trefl Gdańsk rozpocznie walkę o złoto. Asseco Resovia to kolejny rywal z najwyższej półki. W finałowym turnieju Ligi Mistrzów, rozegranym pod koniec marca, rzeszowianie zajęli drugie miejsce. W ostatnich sześciu sezonach nie schodzili z podium Mistrzostw Polski, dwukrotnie stając na najwyższym podium. Z pewnością będą faworytem finałowego starcia, tak jak faworytem półfinału był Bełchatów. Znów zatem zagramy z zespołem potencjalnie silniejszym, z finalistą Ligi Mistrzów, z drużyną bardziej doświadczoną. I niech wszystko to będzie przewagą Lotosu Trefla. Bo... Rzeszów musi, a Gdańsk może. Ekipa Andrei Anastasiego wiele już wygrała w tym sezonie. Awans do finału PlusLigi zapewnia udział w najbliższej edycji Ligi Mistrzów. Doświadczenia z tego sezonu jeszcze wielokrotnie zaprocentują, a drużynę nadal będzie prowadzić znakomity włoski trener, który jeszcze w trakcie rozgrywek przedłużył umowę z gdańskim klubem.

Trzymajmy zatem kciuki za Lotos Trefl w finale ligi. Ergo Arena czeka na pobicie kolejnego rekordu frekwencji, trójmiejscy kibice czekają na emocjonującą walkę z Resovią, a na triumfatora czeka jeszcze Puchar Polski. Finał tych rozgrywek 18-19 kwietnia w Gdańsku. W pierwszym dniu gospodarze zagrają z... PGE Skrą Bełchatów.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież