pt, 08 maja 2015

Jak walczyć z uzależnieniem? Uzależnić się!

Ofsajd. Blog Roberta Silskiego

Wygrał w życiu wiele, przegrał... też wiele. Jest pięciokrotnym mistrzem świata i pięciokrotnym mistrzem Wielkiej Brytanii. Wygrał dziesiątki prestiżowych turniejów, oficjalnie zarobił w nich ponad 8 milionów funtów. W tym samym czasie borykał się z depresją, walczył z nałogami, rozstał się z partnerkami, z którymi ma trójkę dzieci. Ogromną część zarobionych pieniędzy stracił w czasie sądowych batalii o prawa do córki i syna. Jego życie - jak sam mówi - jest jak rollercoaster. Ronnie O'Sullivan - zdaniem wielu, najlepszy snookerzysta w historii tej dyscypliny.

"Running" to do bólu szczera opowieść O'Sullivana o wzlotach i porażkach w jego życiu. Każdy, kto choć trochę interesuje się snookerem (królewską odmianą bilarda), zna Ronniego. Głównie jego zaskakujące zagrania, niezwykłe rozwiązania, dynamikę gry. Znamy go także z jego nieszablonowych, kontrowersyjnych zachowań. Kiedy tylko na polskim rynku ukazała się jego autobiografia, zdobyłem ją najszybciej jak się dało. I to był dobry wybór. Każdy kolejny rozdział pozwala coraz lepiej poznać tego wybitnego zawodnika. Pozwala też zrozumieć wiele jego zaskakujących zachowań, którymi od lat szokuje snookerowy świat.

"The Rocket" (jak często mówi się o Ronniem) kocha snookera, ale jednocześnie potrafi go nienawidzić. Czasem to gra, która sprawia mu mnóstwo radości, a czasem przykry obowiązek i sposób na zarobienie pieniędzy. Kiedy był nastolatkiem, jego ojciec trafił na wiele lat do więzienia. Został skazany za zabójstwo. Wkrótce, za finansowe malwersacje, do więzienia trafił matka O'Sullivana. Wtedy w jego życiu pojawił się alkohol, narkotyki, mocno imprezowy tryb życia. Nie przeszkodziło mu to jednak w zdobywaniu kolejnych tytułów i pokonywaniu dużo bardziej doświadczonych rywali. Sukcesy przy snookerowym stole przeplatały się jednak z licznymi kłopotami na każdej innej płaszczyźnie. Przez długie lata. Problemy z partnerkami, sądowe wojny o prawo do spotkań z dziećmi, wybryki w czasie turniejów, a w konsekwencji upomnienia, ostrzeżenia, kary finansowe i zawieszenia, nakładane przez działaczy światowej federacji. Sposobem na rozwiązanie tych kłopotów był alkohol, narkotyki, balangi. Kiepskim sposobem... Lepszym okazało się bieganie.

Bieganie stało się dla R.O. sposobem na życie. Zastąpiło terapię wśród Anonimowych Alkoholików, Anonimowych Narkomanów, Anonimowych Seksoholików. Bieganie stało się tak ważne, że rodziło kolejne konflikty w związku, powodowało też, że chwilami snooker zszedł w życiu Ronniego na dalszy plan. Nic dziwnego. Ronnie jak się czymś zajmuje, to na maksa! Wygrał w swoim życiu wiele zawodów, w których pokonał naprawdę dobrych biegaczy, ale dzięki swojej pasji wygrał też życie. Jak sam mówi, bieganie stało się jego nałogiem. Jedynym pozytywnym nałogiem. "The Rocket" przyznaje, że jest człowiekiem podatnym na uzależnienia. Więc uzależnił się od biegania, żeby swojemu ciału nie pozostawić miejsca na inne uzależnienia.

PS. Kilka dni temu, w legendarnym Crucible Theatre w angielskim Sheffield, zakończyły się mistrzostwa świata w snookerze. Ronnie zakończył je na ćwierćfinale. Przegrał 9-13 z późniejszym zwycięzcą imprezy, Stuartem Binghamem. Czemu "The Rocket" nie osiągnął więcej w najważniejszym turnieju sezonu? Może zabrakło szczęścia, może koncentracji, może motywacji? Taki właśnie jest Ronnie. Często wygrywa, gdy jest w totalnej rozsypce, ale równie często przegrywa, gdy wydaje się że forma jest optymalna. Pewne jest, że nie powiedział ostatniego słowa i - mimo, że w tym roku skończy 40 lat - ostatniego słowa przy snookerowym stole jeszcze nie powiedział.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież