pon, 19 stycznia 2015

Ogórek, ogórek, ogórek zielony ma garniturek i czapkę i sandały, zielony, zielony jest cały, śpiewały przed laty Fasolki!

Pół żartem, pół serio. Blog Tomasza Bojar-Fijałkowskiego
Magdalena Ogórek Magdalena Ogórek fot.Facebook/Magdalena Ogórek

Niewątpliwą niespodzianką dla opinii publicznej było zaprezentowanie dr Magdaleny Ogórek jako kandydatki SLD na urząd Prezydenta RP. Początkowe zdziwienie u wyborców z wolna ustępuje, ale w tym samym czasie wzrasta atak mediów i politycznych konkurentów partii Leszka Millera. Czy Ogórek jest rzeczywiście jedynie ładną twarzą, a jej start będzie gwoździem do trumny lewicy? Czy może skala emocji jaką wywołała pomoże lewicy, a krytyka mediów jedynie dowodzi słuszności tego wyboru?

Pierwszy z zarzutów wobec kandydatki Ogórek dotyczy jej wieku, ma ona bowiem 36 lat. Jednakże spełnia wymogi konstytucyjne, gdyż o urząd głowy państwa ubiegać się może obywatel minimum 35-letni. Gdybyśmy więc jako społeczeństwo tworząc i przyjmując konstytucję, uważali że prezydentem może być jedynie szacowny senior o siwych skroniach pewnie zapisalibyśmy, że ta granicą wieku to lat 50, 60 czy 70 lat. Skoro jest 35 to znaczy, że dr Ogórek wymóg ten spełnia. Co więcej, jest ona kandydatką która chce tymi wyborami zainteresować młodszych Polaków, tych w jej wieku i w wieku jej studentów.

Drugi zarzut stawiany Magdalenie Ogórek dotyczy wytykanego jej braku politycznego doświadczenia. Fakt, nie zasiadała w Sejmie, nie była ministrem ani premierem. Ale patrząc na sondaże zaufania do parlamentu czy rządu to chyba jest zaleta a nie wada. Jest to niewątpliwie kandydatka spoza tzw. układu towarzyskiego z Wiejskiej, gdzie wszyscy kłócą się przed kamerami a poza studiami poklepują po plecach. Ponownie odwołam się do konstytucji. Gdybyśmy chcieli aby na urząd głowy państwa mogli kandydować wyłącznie byli premierzy czy marszałkowie (ciekawe kogo byśmy wówczas wybrali) to zapis taki w ustawie zasadniczej by się znalazł.

W końcu zarzuca się Pani Ogórek, że jej wiedza jest niewystarczająca a propozycje programowe względem reformy prawa niemądre, bo leżące w kompetencjach rządu. Nic bardziej mylnego. W historii Polski po 1989 roku jedynie Lech Kaczyński miał wyższe wykształcenie (był dr hab.) od Magdy Ogórek, która posiada stopień doktora i pewnie habilitację też zrobi jak dojdzie do wieku krytykujących ją medialnych ekspertów, czyli 60+. Ani prezydent Wałęsa ani Kwaśniewski doktoratów nie posiadali, może poza honorowymi. Nawet Bronisław Komorowski takiego naukowego stopnia nie ma – jest magistrem historii.

Co do reformy systemu prawa, które wielu obywatelom życia nie ułatwia ograniczając też naszą aktywność i gospodarność, to rola prezydenta jest tu kluczowa. To przecież głowa Państwa według konstytucji, poza inicjatywą ustawodawczą, posiada prawo weta wobec ustaw przyjmowanych przez parlament. Więc należy rozumieć, że Prezydent Ogórek z tego weta będzie korzystała wobec kolejnych złych i zagmatwanych ustaw. Nic bardziej słusznego.

Wracam do pytania, skąd taka fala krytyki wobec Magdaleny Ogórek w mediach, szczególnie telewizji? Czy aby nie powtarza się scenariusz obrzydzania działań lewicy, kiedy zmierzają one we właściwym kierunku? Po wyborczej kompromitacji Państwowej Komisji Wyborczej Leszek Miller spotkał się raz z Jarosławem Kaczyńskim aby pomówić o tym problemie, co w demokracji nie jest niczym nadzwyczajnym. W mediach tsunami, że SLD współpracuje z PiS! A co złego w rozmowie o ważnych dla Polski sprawach? Tak na świecie uprawia się politykę. Teraz podobną histerię obserwujemy wobec kandydatki Ogórek. Ciekawe czy media tak samo buczałyby gdyby kandydatem SLD był Wenderlich, sam Miller czy Joanna Senyszyn? Pewnie nie, a to znaczy, że Magdalena Ogórek wcale złą kandydatką nie jest.

Są i tacy, którzy naśmiewają się z nazwiska Pani Magdy. Ale oni chyba nie mają świadomości, że wieloletnim kanclerzem RFN (1982-1998) był Helmut Kapusta (po niemiecku Kohl). Myślę, że prezydent Ogórek jeszcze nie raz pozytywnie nas zaskoczy czym wywoła falę medialnej krytyki.

Kończąc żartem, jestem pewien, że kandydatura ta zyska przychylność ekologów i zielonych, skoro ogórek taki właśnie ma kolor. Przynajmniej sztab kandydatki nie będzie miał problemu z wyborem zdrowego symbolu kampanii wzorując się na Grzegorzu Napieralskim, który rozdawał wyborcom 5 lat temu jabłka. W tym roku to pewnie będą ogórki?! I całkiem na serio stwierdzam, że nawet tego typu nieszczególnie wysokich lotów żarty na temat Magdaleny Ogórek też przysporzą jej sympatii wyborów, bo zbliżają polityka do ludzi zdejmując go z piedestału.

Więc nic nie pozostaje jak tylko zaśpiewać przebój z dzieciństwa, który pewnie też będzie wykorzystany w kampanii: „Ogórek, ogórek, ogórek, zielony ma garniturek i czapkę i sandały, zielony, zielony jest cały …”. Któż  tego nie pamięta? 

A poniżej jeszcze link do wykonania Fasolek, polecam szczególnie 30-latkom.

 

Tomasz Bojar-Fijałkowski

 

(też doktor, lat 34 czyli na prezydenta jednak zbyt mało)

 

Tomasz Bojar-Fijałkowski

Trochę rozbiegany: wychowany w Gdyni, związany z Sopotem i Gdańskiem, mieszka w gminie Kolbudy, pracuje w Warszawie i Bydgoszczy, a wypoczywa najchętniej w Kościerzynie. Nieco zapracowany: wykładowca, manager, członek rady programowej Radia Gdańsk, członek polskiej sekcji OECD, wcześniej urzędnik. Chyba nie najgorzej wykształcony: doktor prawa, magister zarządzania, absolwent szkoły średniej w USA. W rzadkich wolnych chwilach próbuje z żoną Moniką ogarnąć dom, ogród, kuchnię, bieganie, kolekcję 400 krawatów i wychowywać trojkę dzieci: Pati (8 lat), Maksia (6 lata) i Leo (3 lata). Ktoś trochę podobny do Ciebie.

Czytaj więcej: http://fijalkowski.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/tomasz-fijalkowski

Media

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież