nd, 22 marca 2015

Co z kartką wyborczą zrobi „Porzucone Pokolenie”?

Pół żartem, pół serio. Blog Tomasza Bojar-Fijałkowskiego

Obecni 50-latkowie od Polski Ludowej dostali wykształcenie a od jej następczyni mieszkania wykupione z wielkimi upustami  na własność no i skromny program powszechnej prywatyzacji, o którym dziś pamiętają już tylko fani historii. Niby niewiele, ale zawsze coś. Kiedy aktualni 40-latkowe w połowie lat 90-tych wchodzili na rynek pracy wchłaniał on każdego, a tego z dyplomem i znajomością języka obcego szybko nagradzał wysokimi, a bywało że i bardzo wysokimi stanowiskami. Często zajmują je oni po dziś dzień. A jak na tym tle wyglądają 30-latkowie, którzy powinni być kołem zamachowym gospodarki i starzejącego się społeczeństwa oraz interesującym elektoratem wyborczym?

Kiedy młodzież urodzona na przełomie lat 70-tych i 80-tych, w okresie wyżu demograficznego szła na studia, część musiała już wybrać uczelnie niepubliczne i za naukę płacić. Znieśli to godnie i szybko zaczęli szukać pracy, która jeszcze była, choć na niższych stanowiskach, bo wyższe zajęli koledzy o dekadę starsi.

Kiedy 30-latkowie skończyli studia, zaczęli myśleć o założeniu rodziny i własnym lokum. Ale nie było instytucji czy mechanizmu, który by im w tym pomógł. Zabrakło miejsc w publicznych przedszkolach i żłobkach, a ceny nieruchomości poszybowały w górę. Z tym, że młodzi Polacy i Polski nie narzekali tylko szukali atrakcyjnie oprocentowanych kredytów hipotecznych i miejsc w kosztownych przedszkolach prywatnych. Niektórzy wybrali wyjazd zagranicę na jakiś czas, który często okazał się dłuższy, niż planowali.  

W obliczu późniejszych kryzysów i zawirowań rynkowych, swoje wysokie stanowiska utrzymali 40-latkowie z dużym bagażem doświadczeń. Swoje skromne, ale własnościowe mieszkania utrzymali 50-latkowie. Kolejne trudności gospodarcze skupiły się w 30-latkach jak w soczewce: brak mieszkań, kurs franka szwajcarskiego, drogie przedszkola. A 20-latkowie urodzeni już w demokratycznej i kapitalistycznej Polsce nie mają w niej wcale lepiej.

W roku 2015 czekają nas bardzo ważne wybory, najpierw prezydenckie, potem parlamentarne, które na kolejne pół dekady ustawią kierunki działań rządu i rozwoju kraju. O problemach zwykłych ludzi w toczącej się obecnie kampanii mówi się mało. Królują wątki międzynarodowe, albo problemy kto z kim się sfotografował i czy przypadkiem, czy też nie. Młodych wyborców takie tematy nie przyciągną do urn. Nie dziwi więc, że tym razem, po niespodziance z wynikiem jaką w 2011 roku zrobił Palikot a w 2014 roku Korwina-Mikke, szykuje się zaskakujące poparcie dla antysystemowego Pawła Kukiza. Jest to wynikiem tylko i wyłącznie tego, że część polityków zajmuje się głównie sobą, zapominając choćby o tych 30-latkach i ich problemach. A ci, którzy proponują w tym zakresie rozwiązania nie mają się z nimi jak przebić do dwubiegunowej dyskusji.

Wystarczy pomyśleć o podniesieniu kwoty wolnej od podatku, czy poniesieniu progów podatkowych po wielu latach? Hasłami, że po wyborach będzie dumnie, bezpiecznie, czy historycznie sprawiedliwe nie przyciągnie się dziś wyborców do urn.

Tomasz Bojar-Fijałkowski

Trochę rozbiegany: wychowany w Gdyni, związany z Sopotem i Gdańskiem, mieszka w gminie Kolbudy, pracuje w Warszawie i Bydgoszczy, a wypoczywa najchętniej w Kościerzynie. Nieco zapracowany: wykładowca, manager, członek rady programowej Radia Gdańsk, członek polskiej sekcji OECD, wcześniej urzędnik. Chyba nie najgorzej wykształcony: doktor prawa, magister zarządzania, absolwent szkoły średniej w USA. W rzadkich wolnych chwilach próbuje z żoną Moniką ogarnąć dom, ogród, kuchnię, bieganie, kolekcję 400 krawatów i wychowywać trojkę dzieci: Pati (8 lat), Maksia (6 lata) i Leo (3 lata). Ktoś trochę podobny do Ciebie.

Czytaj więcej: http://fijalkowski.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/tomasz-fijalkowski

Komentarze   

0 # Glenn 2017-05-18 12:26
Смотрите лучше здесь:
ландшафтный дизайн (Glenn: goo.gl/oaswhD)
goo.gl/BXBjQx

My homepage ландшафтный дизайн (Catherine: goo.gl/daW5vP)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Abrakadabra 2015-03-24 20:14
Napisane efektownie ale bez sensu. Może to odzwierciedla jakieś doswiadczenia autora, ktory ma pewnie te 50 lat, od których zaczyna ten wpis. Ja reprezentuję jeszcze starsze pokolenie. Znam doświadczenia swoje, swoich dzieci i teraz patrzę na to, co mają moje wnuki.
Lata 90 to był proszę Autora, prawdziwy dramat jesli chodzi o pracę. Ludzie mojego pokolenia ją tracii a nie zyskiwali. Dzisiejsi 50 latkowie nie mieli pracy, choc fakt faktem, że nie mieli też wymagań. Gotowi byli pracowac niemal za darmo, licząc, że kapitalizm ich później wynagrodzi.
Później było już duzo lepiej a teraz jest najlepiej w ciagu ćwierćwiecza. Pracy jest więcej - choć wciąż mało. Ale można wyjechać zagranicę i wcae to nie jest dopust Boży. W latach 90 wyjeżdżało się do Warszawy, teraz do Dublina czy Eindhoven. Nie widzę doużej róznicy - nawet na lepsze.
Nie chcę chawlić tego co jest, bo to wymaga kolosalnej poprawy. Ale nie wracajmy już do początku lat 90...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # DorotaS 2015-03-24 13:37
Boże broń od populizmu, ale taka prawda, że moje pokolenie przyjmuje na siebie ciężar ciągnięcia gospodarki. Stanowimy tania siłę roboczą, musimy utrzymać cały system emerytalny, zmagać się z kredytami itp. a niestety naszych rządzących bardziej interesuje Smoleńsk, podsłuchy i dyskusje na wszelkie poboczne tematy, które zwykłemu obywatelowi dyndają i powiewają - a tam gdzie można coś zdziałać to jakoś nikt się nie tyka.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Krzysztof Brzeziński 2015-03-23 07:51
Bardzo interesujące spostrzeżenia i jakże cenna analiza. Ja bym do tej grupy dodał jeszcze,, armię '' pracowników najemnych o tzw. słabej sile przebicia (kasjerki w hipermarketach, sprzątaczki, pielęgniarki, ochroniarze itp.). Razem to przestrzeń dla nie jednego kandydata czy ugrupowania, która może wynieść na wyżyny politycznego bytu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież