czw, 02 lipca 2015

Dzień Dziennikarza Sportowego - co zostało z tamtych lat ?

Na fali. Blog Włodzimierza Machnikowskiego
Cenię dobre towarzystwo Cenię dobre towarzystwo fot. Archiwum RG

2 lipca świętujemy... Międzynarodowy Dzień Dziennikarza Sportowego jest obchodzony od 21 lat, a ustanowiony został w 1924 roku podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu w związku z powołaniem do życia Międzynarodowego Stowarzyszenia Prasy Sportowej. Dziś najgłośniej jest o Tomaszu Zimochu, także dlatego, że to jeden z najgłośniejszych jeśli chodzi o poziom decybeli dziennikarzy operujących żywym słowem.

Mało kto wie, że kultowy sygnał Kroniki Sportowej radiowej "Jedynki" wypełnia fragment relacji Tadeusza Pyszkowskiego z meczu piłkarskiego Legia Warszawa - Slovan Bratysława w chwili, gdy gola strzela Lucjan Brychczy. To był rok 1954. A potem wielkie kreacje radiowe i telewizyjne tworzyli Bohdan Tomaszewski, Bohdan Tuszyński, Jan Ciszewski, Lesław Skinder, Stefan Rzeszot, Jerzy Mrzygłód i Jerzy Zmarzlik oraz były szef Radia Gdańsk Jerzy Gebert. Postać w mojej karierze wyjątkowa. Na początku lat 90-tych zastąpiłem Go w redakcji sportowej Radia Gdańsk. Poprzeczka wisiała naprawdę wysoko.

 

Pamiętam swoją pierwszą dużą relację live. To było późnym latem 1994 roku. Na tatami w hali Olivia 24-letni wówczas Paweł Nastula toczył zwycięski pojedynek w finale ME kat. do 95 kg z wicemistrzem olimpijskim z Barcelony - Anglikiem Raymondem Stevensem. Za dwa lata nasz dżudoka przywiezie olimpijskie złoto z Atlanty, ale wówczas w 2 minucie pojedynku wije się z bólu, a ja na antenie razem z nim. Nastula wytrwał - ja też, dzięki czemu później przeżyłem cudowne chwile na Wembley w marcu 1999 roku, choć mecz z Anglią w eliminacjach do EURO 2000 przegraliśmy.

 

Podobnie jesienią na na sztokholmskiej Rasundzie ze Szwecją. I jeszcze Final Four z gdyńskimi koszykarkami w 2002 roku w Lievin, kiedy to o godzinie 16:47 urodził mi się drugi syn, a o 21 byłem już w drodze do Francji. I trzy lata na euroligowych wyjazdach z koszykarzami Prokomu Trefl, aż po EURO 2012 i relacje z meczu na PGE Arenie: Włochy - Hiszpania, drużyn, które po trzech tygodniach spotkają się w wielkim finale na Stadionie Olimpijskim w Kijowie. No i jeszcze Lechia - Barcelona a w perspektywie, mam nadzieję, Lechia - Juventus.

 

Tamtego radia już nie ma. Kiedyś byliśmy najszybsi, teraz musimy dzielić się z internetem. To akurat przyjmuję z pokorą i wciąż się uczę. Jednak tamte czasy miały olbrzymią, cudowną przewagę... Do wyrażenia emocji niezbędne były słowa... Teraz wystarczy "zalajkować", by wyrazić głębię uczuć. Źle się czuję na tej płyciźnie, ale "klikam", bo jakoś bardziej pokorny robię się na starość.

Włodzimierz Machnikowski

Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu, wyciszyć emocje...

Komentarze   

0 # Jerrell 2017-07-29 06:14
Way cool! Some very valid points! I appreciate How
long do you grow during puberty?: annamariefron.hatenablog.com/. ../... writing this post plus the rest of the
website is really good.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Redaktor 2015-07-03 17:38
Witam "Redaktora Redakcji Sportowej"
Ja nie kliknę bo (uparcie) nie mam FB - czyli podobno nie istnieję...
Ale tym krótkim wpisem chciałbym wyrazić głębię uczuć. Do "tamtych" czasów.
Nie dziwię się Panu, że "źle się czuje na tej płyciźnie", skoro ja jako młodszy mam takie same odczucia.
Pozdrawiam
dawniej "redaktor innej redakcji"
:-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Miro 2015-07-02 19:45
Kliknę "lubię to", by wyrazić głębie uczuć.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież