pt, 30 października 2015

Kozak, Grad, Wąsikiewicz - powołania do sektora Niebo

Na fali. Blog Włodzimierza Machnikowskiego

Dokładnie 20 lat temu poznański biznesmen Bolesław Krzyżostoniak przywiózł do Gdańska drużynę piłkarską o nazwie Olimpia, której był właścicielem. Lechia od lat bezskutecznie walczyła o miejsce w ekstraklasie. W końcu zdecydowano się na import atrakcyjnego produktu.

Krzyżostoniaka wsparł finansowo warszawski przedsiębiorca Janusz Romanowski. Prezesem został Henryk Wożniak. Sztab trenerski utworzyli Hubert Kostka i Wojciech Wąsikiewicz. W drużynie znaleźli się związani z Lechią bramkarze Maciej Kozak i Dariusz Gładyś , obrońcy Sławomir Matuk, Grzegorz Motyka, Mariusz Pawlak i Grzegorz Król. Ten ostatni zaczynający swą, zmarnowaną jak się później okazało karierę, był zmiennikiem odpowiedzialnych za strzelanie goli Piotr Burlikowskiego i Adama Grada.

Rok 2015 był niedobry dla byłych Olimpijczyków z Lechii. Po ciężkiej chorobie zmarli Wojciech Wąsikiewicz i Maciej Kozak, w niejasnych okolicznościach odszedł także Adam Grad.

 

Nam najbliższy był Maciek Kozak. Od zawsze Lechista. Jeszcze przed dwoma laty grający z sukcesami w drużynie oldbojów.Był prawdziwym Kozakiem. Z chorobą walczył przez kilka lat.

Jeszcze kilka tygodni przed śmiercią był aktywny zawodowo - oczywiście w Lechii. Jego popularność była większa niż sportowe sukcesy. Zawdzięczał to przymiotom charakteru i ducha. Pracował z pasją, a ludziom przekazywał pozytywna energię. Gdy szukam słowa na określenie swego osobistego stosunku do Maćka, to znajduje najprostsze - lubiłem go. Najbardziej tragiczne było zaś to, że przeżył zaledwie 44 lata.

 

Tylko dwa lata dłużej trwała przygoda z życiem Adama Grada. Świadomie używam określenia "przygoda" , bo piłkarz był królem życia. Czerpał z niego ile się dało, a nawet chyba więcej, bowiem jego odejście owiane jest nimbem tajemnicy. Grad został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w Łodzi, z którą był związany najbliżej.

Do Gdańska przybył jako gwiazda. Zagrał 21 spotkań, strzelił dwa gole, umiał "zadać szyku". Wokół siebie stwarzał aurę człowieka z wielkiego piłkarskiego świata. Podobnie jak Grzesiek Król nie wykorzystał talentu, który mógł zaprowadzić go na piłkarskie salony.

 

Grzegorz Wąsikiewicz był człowiekiem pracowitym i pokornym. Takim zapamiętałem go z pracy w Lechii. Byłem zaszokowany, gdy 10 lat później jako trener Arki przyznał się do ustawiania wyników i dobrowolnie poddał się karze. Jak widać wciąż życie traktował z pokorą. Potem pracował jeszcze w Wielkopolsce w niższych ligach, ale swe chwile wielkości i upadku przeżywał w Trójmieście.

Zapamiętałem go jako człowieka bardzo sympatycznego. Fizyczne podobieństwo do byłego selekcjonera kadry narodowej - Jerzego Engela także przysparzało sławy. Przeżył 69 lat, ale podobnie jak Maciek Kozak i Adam Grad, nie zdążył zrobić wszystkiego co planował i wymarzył.

Włodzimierz Machnikowski

Jak się człowiek nagada na antenie, to pisanie nabiera właściwości terapeutycznych, pozwala poukładać myśli, nabrać dystansu, wyciszyć emocje...

Komentarze   

0 # Cathleen 2017-07-31 00:40
Helpful info. Lucky me I found your web site by chance, and I am shocked why this coincidence did not happened in advance!
I bookmarked it.

Also visit my webpage; foot pain dehydration (psychedeliccon t80.unblog.fr: psychedeliccont80.unblog.fr/.. ./...)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież