3 października zmarł w Gdyni w wieku 95 lat Franciszek Walicki, człowiek – legenda, dla mnie osobiście postać wyjątkowo ważna – mentor, nauczyciel, mistrz, przyjaciel. Żegnaj, Franciszku! Do spotkania „na drugim brzegu tęczy”…Powiedzieć o kimś takim, jak Franciszek Walicki, że to człowiek-instytucja, to zdecydowanie za mało.  Dziennikarz, publicysta, autor tekstów ponadczasowych przebojów, menedżer muzyczny – to wszystko oczywiście prawda, ale również zdecydowanie za mało. Ojciec chrzestny polskiego rocka, który zdradził swoją pierwszą wielką fascynację muzyczną – jazz, dla rock & rollowych rytmów, to też za mało. Człowiek – legenda i żywy podręcznik historii polskiej muzyki rozrywkowej.

Czytaj dalej...

 

Pojęcie tzw. ruchów miejskich zrobiło w ciągu kilku ostatnich lat w Polsce zawrotną karierę, choć trudno je nawet jednoznacznie zdefiniować. To w pewnym sensie umowne określenie rozmaitych inicjatyw obywatelskich, często skupionych wokół jakiegoś lokalnego stowarzyszenia czy organizacji, a czasami nawet niesformalizowanych. Cechą wyróżniającą te działania jest z pewnością ich zdecydowanie oddolny charakter. U ich podstaw legło założenie, że mają stworzyć alternatywną (w stosunku do najczęściej mocno upartyjnionych samorządów) „przestrzeń realnego sporu o miasto” oraz wspólną przestrzeń publiczną.

Czytaj dalej...

Przeniesienie na muzyczną scenę niegdyś kultowej, dziś nieco już zapomnianej powieści Leopolda Tyrmanda „Zły” z roku 1954, to – po 60 latach od jej pierwszej publikacji - przedsięwzięcie tyleż karkołomne, co obdarzone dużą dozą ryzyka – zarówno artystycznego, jak i finansowego. Nie przestraszyli się jednak tego ryzyka ani dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni, Igor Michalski ani reżyser Wojciech Kościelniak, kompozytor Piotr Dziubek i autor libretta Rafał Dziwisz.

Czytaj dalej...

Kiedyś matka wysyłała mnie często do sopockich rybaków kupić świeże flądry na piątkowy, postny obiad. Ich drewniane łodzie, charakterystycznie pomalowane w żółte-niebiesko-czarne poziome pasy - suszyły swoje brzuchy jak jakieś wieloryby, wyrzucone na morski brzeg i usychały z tęsknoty za morską wodą. Wzdłuż spacerowej alejki ciągnęły się zaś koślawe, byle jak sklecone rybackie budki, w których trzymano sieci, skrzynki i niezbędne narzędzia. Najbardziej lubiłem jednak widok suszących się sieci na długich drewnianych palach, wbitych w piasek i powrót łodzi z połowu.

Czytaj dalej...

26 lipca 2015 roku zmarła w Sopocie Jadwiga Lesiecka, malarka, której twórczość szczegółowo analizował w jednym ze swoich esejów na łamach „Toposu” krytyk i poeta Kazimierz Nowosielski. Tuż przed jej śmiercią ukazał się – nakładem Wydawnictwa Bernardinum – niezwykle starannie i atrakcyjnie opracowany edytorsko album pt „Igraszki ze złotem”, poświęcony tej nietuzinkowej artystce.

Czytaj dalej...

Kolejna część plaży (za tą pierwszą strefą zmywania) nazywana jest wałem brzegowym, który z kolei poprzedza tzw. taras burzowy. I to właśnie taras stanowi zasadniczą część plaży, zalewaną podczas sztormów.

Czytaj dalej...

Rybacka przystań i rybacy z pewnością zasługują na osobną, sobie dedykowaną książkę, ale przywołajmy ich obecność na sopockiej plaży jako dowód, że historia Sopotu od nich właśnie się zaczęła. Ba, rybak z wiosłem w swojej łodzi na błękitnym morzu w asyście fantazyjnie przedstawionych morskich stworzeń miał widnieć nawet na sopockim herbie, bo taki projekt herbowej tarczy, uzupełniony dewizą „Jedność umacnia” zatwierdzili początkowo sopoccy rajcy w roku 1902, tuż po uzyskaniu praw miejskich.

Czytaj dalej...