Co jakiś czas trójmiejskie media epatują nas kolejnymi doniesieniami z placu budowy "nowego sopockiego dworca". Ostatnio poinformowano nas z dumą, że betonowe bunkry pokrywa się właśnie miedzianymi blachami, które będą "pięknie w słońcu  lśnić". Może i coś tam błyszczy, ale na pewno nie pięknie, a wielkie płaszczyzny blachy sprawiają od samego początku raczej wrażenie nieco przybrudzonych i  nijak nie pasują do otoczenia.

Czytaj dalej...

Mimo, że jestem sopocianinem "od zawsze i na zawsze", to jednak zarówno Gdańsk, jak i Gdynia zawsze stanowiły i wciąż stanowią dla mnie ważne punkty odniesienia w trójmiejskiej rzeczywistości. Gdynię, jako najmłodsze dziecko z grona trójki "nadmorskiego rodzeństwa", darzę sentymentem szczególnym, również i dlatego, że część mojego zawodowego oraz artystycznego życia była/jest/bywa związana z tym miastem.

Czytaj dalej...

Kiedy w mrocznych latach stanu wojennego, tworzyliśmy z grupą trójmiejskich przyjaciół kolejne podziemne pisemka (najpierw „CDN”, później „Przegląd Polityczny”), wydawało mi się, że nasza działalność nie tylko ma sens, ale kiedyś otworzy drogę do mediów wolnych nie tylko od cenzury, ale również politycznych, ekonomicznych czy obyczajowych wpływów.

Czytaj dalej...

Popularny w latach 50. dowcip polityczny na temat marszałka Konstantego Rokossowskiego (który, nie przestając być marszałkiem ZSRR i członkiem KPZR, został mianowany jednocześnie marszałkiem PRL i ministrem w polskim rządzie!) odpowiadał dobitnie na to pytanie: „Ze zdziwienia, że został Polakiem!”. Co wspólnego ma jednak ta dość dwuznaczna postać, która na pewno nie zapisała się dobrze w powojennej historii Polski z Sopotem?

Czytaj dalej...

Na pomysł pierwszej zabawy sylwestrowej w gdyńskim Teatrze Muzycznym wpadł jeszcze w latach 80-tych ówczesny jego dyrektor Jerzy Gruza, nie wiedząc chyba na co się porywa. W każdym razie był to Sylwester pamiętny i pamiętany, również z powodu licznych kłopotów organizacyjno-techniczno-gastronomicznych, do którego po latach jego pomysłodawca podchodził jednak w swoich wspomnieniach z dużą dozą humoru i nostalgii. Koncerty artystów Teatru Muzycznego, połączone z przywitaniem Nowego Roku okazały się bowiem trwałą i atrakcyjną pozycją repertuarową gdyńskiej sceny. Stanowiące najczęściej barwną składankę musicalowych hitów, skutecznie przyciągały też liczną publiczność.

Czytaj dalej...

„Samorząd nie rozwinął wspólnotowości obywatelskiej, nie wykształcił fundamentu obywatelskiego” – oznajmił jakiś czas temu prof. Jerzy Hausner, były minister i wicepremier, koordynator „Raportu o stanie samorządności terytorialnej w Polsce”. Raport, który przeszedł niemal bez echa, przyniósł dość zatrważającą diagnozę polskiej rzeczywistości na jej poziomie lokalnym i nic nie stracił na aktualności.

Czytaj dalej...

Marian Buchowski, publikując w roku 1992 kilkusetstronicową książkę „Stachura – biografia i legenda”, nie pozostawił – jak się wydawało – zbyt wielu białych plam w historii życia i twórczości legendarnego już wówczas autora „Wszystko jest poezja”. Musieliśmy jednak poczekać ponad 20 lat na kolejną jego opowieść o Stedzie, aby przekonać się, że nie tylko jest to wciąż twórca niezwykle atrakcyjny dla nowych pokoleń czytelników, ale i postać za życia, jak i po swojej tragicznej śmierci, równie fascynująca.

Czytaj dalej...