Sopocki festiwal pochłonął znaczną część mojego zawodowego życia. Pracowałem przy jego organizacji jako organizator, rzecznik prasowy czy juror. Od 1985 roku, kiedy rozpocząłem swoją festiwalową przygodę, zmieniło się w naszym kraju niemal wszystko, od ustroju począwszy. Wtedy – obok stołecznej Sali Kongresowej – scena Opery Leśnej – była jedynym miejscem w kraju, gdzie można było spotkać większe czy mniejsze muzyczne gwiazdy, a na sierpniowy festiwal czekało się z niecierpliwością.

Czytaj dalej...