Wigilia, oznaczająca dosłownie „nocne straże”, jest słowem pochodzenia łacińskiego. „Wigiliae”, później przejęte prze kościół katolicki jako nazwa nabożeństwa wieczornego, nocnej mszy za duszę zmarłego, oznacza też w końcu – „wieczór poprzedzający ważne święto kościelne, zwłaszcza Boże Narodzenie”. Niemniej, jak możemy przeczytać w „Słowniku mitów i tradycji kultury” tylko w Polsce „wigilią lub wilią nazywa się także wieczerzę spożywaną w wigilię Bożego Narodzenia”.

Czytaj dalej...

Marek Karewicz jest legendą i żywym podręcznikiem historii polskiej muzyki jazzowej i rockowej. A jego zdjęcia i okładki płyt są bardziej znane niż nazwisko ich autora. Z największych światowych gwiazd jazzu nie fotografował tylko Louisa Armstronga. To on zaprojektował pierwszą dedykowaną okładkę płyty długogrającej dla „Polskich Nagrań” (słynny czarno-błękitny album „Niebiesko-Czarnych” z „główkami” muzyków).

Czytaj dalej...

Teatr Muzyczny w Gdyni z pewnością nieco rozpieścił już w ostatnich kilkunastu miesiącach swoich bywalców niezwykle szeroką ofertą programową, wzmożoną aktywnością  i kolejnymi premierami na wszystkich trzech scenach. Dlatego każda kolejne przedsięwzięcie rozbudza oczekiwania na kolejne ważne  wydarzenie teatralne.

Czytaj dalej...

Autorski spektakl Agaty Dudy-Gracz pt. „Kumernis, czyli o tym, jak świętej panience broda wyrosła” zdecydowanie nie zalicza się do teatralnych propozycji z kręgu „lekkich, łatwych i przyjemnych”. Jak sądzę, większość widzów jednak zachwyci, choć nie zabraknie na pewno i tych zbulwersowanych, którzy będą reżyserkę i autorkę tekstu w jednej osobie odsądzać od czci i wiary. Ale przecież sztuka musi wywołać emocje i zmuszać do myślenia, jeśli nie chce być tylko rozrywkową papką.

Czytaj dalej...

Muzyka jazzowa, a nieco później również rock’n’rollowa, w nowej powojennej rzeczywistości była w Polsce przez pewien czas uważana za wrogą ustrojowi i socjalistycznym ideałom. Trudno to oczywiście z dzisiejszej perspektywy zrozumieć, ale warto o tym przypominać, aby pokazywać nie tylko śmieszne, ale i groźne absurdy PRL-owskiego świata.

Czytaj dalej...

Niestety, wszyscy jesteśmy częścią politycznego świata, choćbyśmy nawet tego nie chcieli i nie mogli się z tym pogodzić. Członków jakiejkolwiek partii jest w każdym społeczeństwie  zdecydowana mniejszość (tych aktywnych jest jeszcze mniej), choć to przecież  oni – w naszym imieniu – narzucają nie tylko ton publicznej debaty o Polsce, ale są parlamentarzystami, ministrami i ważnymi urzędnikami na różnych szczeblach administracyjnej hierarchii. Ba, trafiają też – niemal hurtowo – do różnych państwowych oraz samorządowych spółek i firm, bowiem ktoś tam nagle - "chce spróbować  swoich sił w biznesie”. Nawet najniższy szczebel samorządów został ewidentnie zawłaszczony przez partie  polityczne i jakoś nikt nie widzi w tym nic nagannego.

Czytaj dalej...

3 października br nad ranem w swoim gdyńskim mieszkaniu zmarł Franciszek Walicki. Zajmuje on miejsce szczególne nie tylko w historii polskiego rocka i jazzu, ale wręcz kultury polskiej. Dla mnie był kimś szczególnym i wyjątkowym, komu wiele zawdzięczam. Kiedy zatem poproszono mnie, abym podczas uroczystości pogrzebowych na cmentarzu w Gdyni-Witominie 8 października pożegnał Franka w imieniu rodziny i przyjaciół, pomyślałem, że jednak muszę to swoje pożegnanie wcześniej spisać. W końcu on sam też by na pewno zrobił tak samo, bo przecież nawet własny nekrolog spisał przed śmiercią sam i pozostawił dokładne wytyczne co do muzycznej oprawy smutnej uroczystości.

Czytaj dalej...