Pół roku. Tyle czasu zajęła mi walka z kontuzją kolana. Teraz rozpoczynam najbardziej przemyślaną próbę powrotu do biegania. Będzie trwała 12 tygodni. Zaczynam tak, jakbym dopiero rozpoczynał przygodę z bieganiem. Wierzę, że teraz się uda. 10 czerwca 2013 roku. To wtedy przestałem regularnie biegać. Ból kolana sprawił, że zamiast na ścieżki poszedłem do lekarza. Ortopeda nie miał wątpliwości. Za często, za szybko, bez odpowiedniej regeneracji.

Czytaj dalej...

Cieszymy się aktywnym trybem życia. Biegamy, jeździmy na rowerze, pływamy, chodzimy. A może zrobimy coś dla tych, którzy nie mają tyle szczęścia co my? W 2014 roku wspólnie z organizatorami biegów ulicznych chcemy zaprosić wszystkich ludzi do aktywnego… pomagania. Rok 2013 upłynął nam pod hasłem „Pomorze Biega”. Kiedy w 2012 roku zacząłem biegać, tak bardzo mi się to spodobało, że postanowiłem zorganizować akcję „Pomorze Biega” w Radiu Gdańsk. Od planów i rozmów wspólnie z radiową ekipą i biegaczami przeszliśmy do czynu.

Czytaj dalej...

Wszędzie biegacze. Szczerze mówiąc mam już tego dość. Zastanawiam się nawet, czy nie wyrzucić z FB znajomych, którzy biegają. Naprawdę ciężko czytać kolejne wpisy z informacjami o ich sukcesach. Tych większych i mniejszych. Oglądać zdjęcia roześmianych ludzi. Ile można?!

Czytaj dalej...

Bieg Westerplatte to pierwszy mój bieg po kontuzji. To także liczne spotkania ze znajomymi. Wspólna rywalizacja z żoną, a co za tym idzie kilka trudnych momentów. Bo nie jest fajnie zbierać gorzkie słowa od Aldony już na trzecim kilometrze. To także radość i zmęczenie na mecie oraz jeszcze większa satysfakcja kilkadziesiąt minut po zakończeniu. To miał być test kolana po trzymiesięcznej przerwie. Debiut ramię w ramię z Aldoną i jej, przy mojej pomocy, próba zejścia na 10 km poniżej godziny. Kolano wytrzymało, choć pobolewało. Ale tak jeszcze będzie przez pewien czas. Wspólny bieg był, jednak nie wszystko wyszło tak jak chciałem.

Czytaj dalej...

To była lekcja pokory. I jak to zwykle ona, przyszła znienacka. W najmniej odpowiednim momencie. A zapowiadało się tak wspaniale. Już widziałam siebie oplecioną laurem zwycięstwa. A tu, masz babo placek! Tak zaczyna się relacja z Biegu Westerplatte mojej żony...Westerplatte, 14 września, bieg na 10 km. Pomysł, żeby wziąć udział w tej imprezie pojawił się najpierw w głowie Marcina.

Czytaj dalej...