Piotr Markiewicz

Piotr Markiewicz

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat. Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

 

Nazywam się Piotr Markiewicz vel Piotr z Anglii - skończyłem 33 lata. Podróżuje, prowadzę dom i hodowlę krewetek ozdobnych z dwoma synami Bolkiem (2 lata) i Piotrem Juniorem (3 lata 5 miesięcy) - ogólnie prowadzimy trochę inny tryb życia niż nasi znajomi - uprawiam ogród, nie mam telewizora i trzymam się jak najdalej od standardów zachowań (w dobrym tego słowa znaczeniu) . Ukończyłem przemyską PWST na kierunku Politologia - specjalizacja Polityka Regionalna - licencjat.  Aby być na bieżąco, zapraszam na mojego Facebooka Aby być na bieżąco zapraszam na stronę facebooka https://www.facebook.com/Z-w%C4%85sem-przez-%C5%9Bwiat-486200274872890/

Czytaj więcej: http://markiewicz.radiogdansk.pl/index.php/blogerzy/piotr-markiewicz

Zmienili czas, zrobiło się ciemno, ponuro i do wiosny daleko a tu miasto do opisu - kolejny dzień krążę nad klawiaturą - ale dosyć .
Wracamy do (prawie) pięknych, wrześniowych dni w Szwajcarii
Miała być tak słoneczna pogoda do piątku ...
A tu deszcz i chmury - to może wypocznę, bo odkąd przyjechaliśmy jeszcze dnia na złapanie oddechu nie było.
Chłopcy szaleją po naszym apartamencie jak "pijany zając w kapuście" i, przyznam, że mnie też energia rozpierała.
Muzea w Sion - pierwsza myśl - nie drogie i mają zasób. Rozmyślam spokojnie, czytając sobie jak co dzień (tak książkę) i zerkając za szybę.
A tu coraz jaśniej, choć słońce nie bardzo chce wyjść.
Nie no kurczę zaplanowałem podróż i w nosie mam pogodę!

Okazuje się, iż gdy mam zabrać się do opisu miasta "idzie jak umarłemu krew z nosa". Nawet muszę się zbierać do "zabierania się". Jak już wspominałem przy Sion - nie mam praktyki w opisywaniu architektury, o historii tez nie chce zanudzać i tak zostaje tylko z opisem tuptania to tu, to tam. Martigny mijaliśmy już dwukrotnie - pierwszy raz jadąc z Anglii, drugi raz uderzając na Mauvoisin. Co na pewno mi się zapamięta do końca życia z panoramy Martigny - szczyt la Crevasse pięknie panujący nad doliną w której miasto leży, oraz zamek widziany z każdej strony, z jakiej do Martigny by nie wjeżdżał.

Wróciliśmy do domu, pełni wrażeń po Grande Dixence - przyznacie, że było pięknie.
I sam nie wiedziałem gdzie jutro - Martigny??Sierre??(obie miejscowości będą niedługo opisane) - to do neta.
Zafascynowały mnie zapory wodne - przeczytałem, iż Wallis, to prawdziwe zagłębie!!
No to szukamy...
Mauvoisin - 250 metrów wysokości!!!
Najwyższa tama łukowa w Europie, 3cia najwyższa na naszym kontynencie - o, to już tam, prawie,  jestem!!
Poranek z książką, Dorka szykuje ekwipunek (bo jeździmy z obiadkami i takimi tam - co by nas ten mały,  żółty, z pewnej reklamy nie dopadł - a w terenie on wcale nie jest mały, czasami by człowiek zjadł konia z kopytami).
Martigny, ach Martigny - mijamy autostradą miejsce, które odwiedzimy jutro (jest wtorek).
Będzie uczta dla oka - z autostrady widać, iż mała mieścina mieści w sobie wielką dawkę uroku.

 

 

Przypominam co następuje: mieszkamy w gminie Nendaz, wioska Nendaz Station - kanton Wallis.
Więc warto coś napisać o stolicy kantonu (nie chce zanudzać co to kanton - w skrócie coś jak starogreckie "państwo-miasto"), Sion. Jadąc do Nendaz z kierunku Lozanny na jakieś 5 km przed zjazdem przywitały mnie trzy wzgórza - gdy się je raz zobaczy, widok zostaje przed oczyma do końca życia.
To właśnie jeden ze znaków rozpoznawczych Sion - na dwóch z trzech wzgórz -  zabudowania - ale o tym za chwilę.
Miasto na pierwszy rzut oka nie wyróżnia sie niczym od niewielkiej mieściny, gdzieś na peryferiach, położonej w pięknej dolinie.

 

Długo myślałem nad tytułem, by zachęcić to tej sterty liczb, które przedstawie w tekście.
Bo to był główny cel tego wyjazdu do Szwajcarii- najwyższa tama grawitacyjna na świecie, najwyższa zapora wodna w Europie (a jeszcze będą dwie - stąd tytuł "tama po raz pierwszy").
No ale po pierwsze, należy wstać - późno zasnąłem - zmiana czasu robi różnicę, a ja koniecznie musiałem wysłuchać audycji Hanny Wilczyńskiej-Toczko i Konrada Mielnika.
Piękny ranek zapraszał na wyprawę - jednak zacząłem dzień, jak poprzednio (i już cały tydzień tak było)- od książki na śniadanie.

 

Nendaz - piękna, mała miejscowość, którą warto odwiedzić po sezonie.
Cisza i spokój w otoczeniu majestatycznych gór.
Po przyjeździe, jeszcze do późna delektowałem się światłami kurortu w tle słuchając nocnej audycji pana Marka Cegielskiego (polecam w radiu Gdańsk - poniedziałki, piątki po 23 i soboty po 22 jak ktoś nie ma spania - mam nadzieję, panie Marku, że nie podałem godzin ze strefy angielskiej).
Śmieje się że uzależniła mnie ta stacja - no ale to takie dobre uzależnienie, bo nie dość że można ciekawie posłuchać, to jeszcze wieczorami człowiek rozwija swoje horyzonty muzyczne - właściwie już od 18 kiedy to od poniedziałku do piątku pan Kamil i pan Paweł zaczynają ucztę dla ucha nietuzinkowymi utworami.

 

czw, 17 września 2015

Szwajcaria - prolog

Myślę, że gdybym zadał pytanie "z czym ci się kojarzy Szwajcaria" otrzymałbym dwie, podstawowe, odpowiedzi: kredyt hipoteczny i Alpy.
Sam się, podczas pierwszego wyjazdu, złapałem na tym, że mało o tym kraju wiem.
Poczynając od oznaczenia samochodów "CH" – jakieś to dziwne było.
Teraz jest jasne!!
Confederatio Helvetica – konfederacja Helwetów.

 

pon, 14 września 2015

Ogórki 'Łokiszone" i nie tylko

Może sezon się kończy, ale Pani Beatka poruszyła temat sałatek na antenie...

Ostatnio modne się stało "jesteś tym co jesz" i promowanie "organicznej żywności" - bujda na resorach i już.
Kiedyś pracowałem na farmie papryk i "Organiczne" od zwykłych różniły się tym, że rosły w ziemi i zapylały je Trzmiele, a w korzenie wciśnięte takie same rureczki dostarczające płyny z zawartością połowy tablicy Mendelejewa....

 

 

O tak-zachciało mi się skałek wypiętrzonych z pięknej zieleni północnego Devonu - słyszałem że za Lynton i Lynmouth jest ciekawa, skalista dolina sięgająca ponad 300 metrów swoimi szczytami. Nazywa się Rock Valley (kiedyś napisze na pewno jak dojadę a dojadę bez wątpienia) i daje niesamowite widoki zjawisk geologicznych - no to ruszamy, niestety bez sprawdzenia terenu.

 

wt, 08 września 2015

A dlaczego ma być tytuł?

Truś truś, kici kici - jak to było?? No to gdzie??? No w Somerset! A po co ?? Bo jest coś, co cieknie i wygląda, a w necie dwa zdjęcia "na krzyż" ( a dalszych, które zrobiłem w ruinach, tez tylko kilka - jedyna taka publikacja w sieci kochani, tak bogata).


Strona 2 of 3