Wojciech Fułek

Wojciech Fułek

"Sopocianin od zawsze i na zawsze"

czw, 12 listopada 2015

Historia z brodą

Autorski spektakl Agaty Dudy-Gracz pt. „Kumernis, czyli o tym, jak świętej panience broda wyrosła” zdecydowanie nie zalicza się do teatralnych propozycji z kręgu „lekkich, łatwych i przyjemnych”. Jak sądzę, większość widzów jednak zachwyci, choć nie zabraknie na pewno i tych zbulwersowanych, którzy będą reżyserkę i autorkę tekstu w jednej osobie odsądzać od czci i wiary. Ale przecież sztuka musi wywołać emocje i zmuszać do myślenia, jeśli nie chce być tylko rozrywkową papką.

Muzyka jazzowa, a nieco później również rock’n’rollowa, w nowej powojennej rzeczywistości była w Polsce przez pewien czas uważana za wrogą ustrojowi i socjalistycznym ideałom. Trudno to oczywiście z dzisiejszej perspektywy zrozumieć, ale warto o tym przypominać, aby pokazywać nie tylko śmieszne, ale i groźne absurdy PRL-owskiego świata.

czw, 22 października 2015

...

Niestety, wszyscy jesteśmy częścią politycznego świata, choćbyśmy nawet tego nie chcieli i nie mogli się z tym pogodzić. Członków jakiejkolwiek partii jest w każdym społeczeństwie  zdecydowana mniejszość (tych aktywnych jest jeszcze mniej), choć to przecież  oni – w naszym imieniu – narzucają nie tylko ton publicznej debaty o Polsce, ale są parlamentarzystami, ministrami i ważnymi urzędnikami na różnych szczeblach administracyjnej hierarchii. Ba, trafiają też – niemal hurtowo – do różnych państwowych oraz samorządowych spółek i firm, bowiem ktoś tam nagle - "chce spróbować  swoich sił w biznesie”. Nawet najniższy szczebel samorządów został ewidentnie zawłaszczony przez partie  polityczne i jakoś nikt nie widzi w tym nic nagannego.

śr, 14 października 2015

Na drugim brzegu tęczy

3 października br nad ranem w swoim gdyńskim mieszkaniu zmarł Franciszek Walicki. Zajmuje on miejsce szczególne nie tylko w historii polskiego rocka i jazzu, ale wręcz kultury polskiej. Dla mnie był kimś szczególnym i wyjątkowym, komu wiele zawdzięczam. Kiedy zatem poproszono mnie, abym podczas uroczystości pogrzebowych na cmentarzu w Gdyni-Witominie 8 października pożegnał Franka w imieniu rodziny i przyjaciół, pomyślałem, że jednak muszę to swoje pożegnanie wcześniej spisać. W końcu on sam też by na pewno zrobił tak samo, bo przecież nawet własny nekrolog spisał przed śmiercią sam i pozostawił dokładne wytyczne co do muzycznej oprawy smutnej uroczystości.

pon, 05 października 2015

Franek

3 października zmarł w Gdyni w wieku 95 lat Franciszek Walicki, człowiek – legenda, dla mnie osobiście postać wyjątkowo ważna – mentor, nauczyciel, mistrz, przyjaciel. Żegnaj, Franciszku! Do spotkania „na drugim brzegu tęczy”…Powiedzieć o kimś takim, jak Franciszek Walicki, że to człowiek-instytucja, to zdecydowanie za mało.  Dziennikarz, publicysta, autor tekstów ponadczasowych przebojów, menedżer muzyczny – to wszystko oczywiście prawda, ale również zdecydowanie za mało. Ojciec chrzestny polskiego rocka, który zdradził swoją pierwszą wielką fascynację muzyczną – jazz, dla rock & rollowych rytmów, to też za mało. Człowiek – legenda i żywy podręcznik historii polskiej muzyki rozrywkowej.

 

Pojęcie tzw. ruchów miejskich zrobiło w ciągu kilku ostatnich lat w Polsce zawrotną karierę, choć trudno je nawet jednoznacznie zdefiniować. To w pewnym sensie umowne określenie rozmaitych inicjatyw obywatelskich, często skupionych wokół jakiegoś lokalnego stowarzyszenia czy organizacji, a czasami nawet niesformalizowanych. Cechą wyróżniającą te działania jest z pewnością ich zdecydowanie oddolny charakter. U ich podstaw legło założenie, że mają stworzyć alternatywną (w stosunku do najczęściej mocno upartyjnionych samorządów) „przestrzeń realnego sporu o miasto” oraz wspólną przestrzeń publiczną.

śr, 09 września 2015

Złoty ślad

26 lipca 2015 roku zmarła w Sopocie Jadwiga Lesiecka, malarka, której twórczość szczegółowo analizował w jednym ze swoich esejów na łamach „Toposu” krytyk i poeta Kazimierz Nowosielski. Tuż przed jej śmiercią ukazał się – nakładem Wydawnictwa Bernardinum – niezwykle starannie i atrakcyjnie opracowany edytorsko album pt „Igraszki ze złotem”, poświęcony tej nietuzinkowej artystce.

śr, 16 września 2015

Mroczny obraz pełen kolorów

Przeniesienie na muzyczną scenę niegdyś kultowej, dziś nieco już zapomnianej powieści Leopolda Tyrmanda „Zły” z roku 1954, to – po 60 latach od jej pierwszej publikacji - przedsięwzięcie tyleż karkołomne, co obdarzone dużą dozą ryzyka – zarówno artystycznego, jak i finansowego. Nie przestraszyli się jednak tego ryzyka ani dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni, Igor Michalski ani reżyser Wojciech Kościelniak, kompozytor Piotr Dziubek i autor libretta Rafał Dziwisz.

Kiedyś matka wysyłała mnie często do sopockich rybaków kupić świeże flądry na piątkowy, postny obiad. Ich drewniane łodzie, charakterystycznie pomalowane w żółte-niebiesko-czarne poziome pasy - suszyły swoje brzuchy jak jakieś wieloryby, wyrzucone na morski brzeg i usychały z tęsknoty za morską wodą. Wzdłuż spacerowej alejki ciągnęły się zaś koślawe, byle jak sklecone rybackie budki, w których trzymano sieci, skrzynki i niezbędne narzędzia. Najbardziej lubiłem jednak widok suszących się sieci na długich drewnianych palach, wbitych w piasek i powrót łodzi z połowu.

Rybacka przystań i rybacy z pewnością zasługują na osobną, sobie dedykowaną książkę, ale przywołajmy ich obecność na sopockiej plaży jako dowód, że historia Sopotu od nich właśnie się zaczęła. Ba, rybak z wiosłem w swojej łodzi na błękitnym morzu w asyście fantazyjnie przedstawionych morskich stworzeń miał widnieć nawet na sopockim herbie, bo taki projekt herbowej tarczy, uzupełniony dewizą „Jedność umacnia” zatwierdzili początkowo sopoccy rajcy w roku 1902, tuż po uzyskaniu praw miejskich.